Warunki Wizz Air nie podlegają już żadnym negocjacjom, a port w Modlinie nie może liczyć na żadne ustępstwa. Decyzję węgierskiej linii lotniczej potwierdził dziś wiceprezes przewoźnika John Stephenson. Z kolei władze portu w Modlinie twierdzą, że Wizz Air nie ma żadnych podstaw do ubiegania się o odszkodowanie.
Wiceprezes Wizz Air oświadczył, że linia lotnicza wycofała się z Modlina jeszcze przed zamknięciem pasa startowego, ponieważ przewoźnikowi „nie sprzyjała” ogólna działalność lotniska. Według Stephensona największym problemem był brak systemu ILS na lotnisku, którego swoją drogą nadal na lotnisku nie zainstalowano.
- W zeszłym roku popełniliśmy błąd przenosząc się do Modlina i opierając się na obietnicy, że ten system zostanie zainstalowany - ocenił wiceprezes Wizz Air i zastrzegł, że linia nie chce „dwukrotnie popełniać tego samego błędu”.
Przewoźnik domaga się też od portu lotniczego w Modlinie wypłaty odszkodowania. Nie wiadomo dokładnie o jaką sumę chodzi, Stephenson podkreślił jednak, że chodzi o sumę liczoną w milionach. Wizz Air zastrzega możliwość powrotu do Modlina jedynie, jeśli oba warunki zostaną spełnione. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu miesiąca.