Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w 2008 roku, gdy prokuratorzy uznali, że istnieją wiarygodne przesłanki pozwalające na postawienie hipotezy, że gen. Sikorski zginął w wyniku spisku. Formalnie postępowanie toczy się w sprawie „zbrodni komunistycznej, polegającej na sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji powietrznej w dniu 4 lipca 1943 r. w Gibraltarze w celu pozbawienia życia premiera i naczelnego wodza Sił Zbrojnych RP gen. Władysława Sikorskiego, przez co doszło do katastrofy samolotu Liberator (...) należącego do 511. dywizjonu brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych”.
Jeszcze w listopadzie 2008 r., w ramach śledztwa ekshumowano szczątki gen. Sikorskiego z trumny w katedrze na Wawelu. Wówczas badania wykazały, że generał zginął w wyniku obrażeń wielu narządów, typowych dla ofiar katastrof komunikacyjnych. W grudniu 2010 r. ekshumowano także szczątki trzech oficerów, którzy zginęli wraz z gen. Sikorskim. Ustalenia sekcji były podobne. Śledczy opowiedzieli się wówczas za odrzuceniem takich przyczyn śmierci jak postrzał, rany kłute, czy cięte.
W toku śledztwa przesłuchano także w Wlk. Brytanii i Hiszpanii dwóch świadków. Pierwszy był radiotelegrafistą na okręcie ratunkowym brytyjskiej marynarki wojennej, który uczestniczył w akcji ratunkowej bezpośrednio po katastrofie; drugi jako płetwonurek brał udział w wydobywaniu szczątków samolotu.
W ocenie prok. Piotra Dąbrowskiego, naczelnika pionu śledczego oddziału IPN w Warszawie, zebrany bardzo bogaty materiał dowodowy, pogłębiony o źródła archiwalne z zagranicy, po uzupełnieniu o zeznania naocznych świadków pozwoli na możliwie najbardziej wszechstronne wyjaśnienie okoliczności katastrofy. Wniosków końcowych w śledztwie należy się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy.