Sprawa dotyczyła tekstu pt. „MSZ – przechowalnia agentów służb PRL‑u”, który ukazał się w sierpniu ub.r. w „Codziennej”. Pojawiła się w nim błędna informacja, jakoby Wojciech Piątkowski został uznany przez sąd za kłamcę lustracyjnego, podczas gdy w rzeczywistości został z tego zarzutu oczyszczony. Mimo zamieszczonych przeprosin, zarówno w „Codziennej”, jak i w internecie, w których dziennikarze sprostowali błędną informację, Piątkowski wniósł przeciwko nim prywatny akt oskarżenia. Mec. Małgorzata Głowacka, pełnomocnik dyplomaty, zażądała od dziennikarzy 100 tys. zł grzywny i 50 tys. zł zadośćuczynienia.
Broniąca dziennikarzy mec. Katarzyna Pełczyńska podkreślała, że dziennikarze od razu, gdy zorientowali się, że popełnili błąd zamieścili sprostowanie. Potwierdził to zeznający w charakterze świadka Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Codziennej”. – W tym wypadku została skrócona procedura i sprostowanie zostało zamieszczone natychmiast – podkreślił Sakiewicz.
Przewodniczący sędzia Maciej Jabłoński stwierdził, że w tej sprawie nie może być innego wyroku, jak tylko uniewinniający dziennikarzy. Uznał, że Dorota Kania i Wojciech Mucha popełnili nieumyślny błąd, a więc nie mogą zostać skazani.