Jako pierwsi zastrajkowali pracownicy transportu miejskiego w Lizbonie i Porto. W obu miastach znacząco ograniczono liczbę autobusów, tramwajów i pociągów podmiejskich. Jeszcze wczoraj, na dwie godziny przed planowym zamknięciem metra, w Lizbonie zastrajkowali jego pracownicy. Na czterech liniach lizbońskiego metra wszystkie stacje będą zamknięte aż do piątkowego poranka. Nie przewidziano tam żadnego transportu zastępczego. W całym mieście zapanował komunikacyjny paraliż. Według związkowców przywrócenia pełnego ruchu należy się spodziewać dopiero w piątek w godzinach popołudniowych.
Do strajku generalnego przystąpili też pracownicy kolei państwowej, poczty oraz sądów i urzędów szczebla centralnego i samorządowego. Wiadomo już, że w ograniczonym zakresie będą funkcjonować szpitale i ośrodki zdrowia. Po raz pierwszy od czasu objęcia władzy przez gabinet Pedra Passosa Coelho do strajku generalnego przyłączyła się także część pracowników służb bezpieczeństwa.
W strajku generalnym udział biorą także pracownicy portugalskich lotnisk oraz portów morskich, a także barek kursujących na rzece Tag w aglomeracji lizbońskiej.
Rozpoczęty w środę wieczorem protest jest czwartym strajkiem generalnym podczas rządów ekipy Passosa Coelho, która sprawuje władzę od czerwca 2011 r.