Już od kilku lat środowiska patriotyczne i kombatanckie z całej Polski, a przede wszystkim warszawscy kombatanci Armii Krajowej i mieszkańcy okolic placu Wileńskiego bezskutecznie apelują do władz Warszawy o usunięcie z przestrzeni publicznej pomnika Polsko-Sowieckiego Braterstwa Broni, zwanego potocznie pomnikiem „Czterech śpiących”.
Przed kilkoma dniami na łamach portalu niezalezna.pl publikowaliśmy oświadczenie w tej sprawie wystosowane przez Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Przedstawiciele POKiN wystąpili do Hanny Gronkiewicz-Waltz ze „stanowczą prośbą” o podjęcie decyzji w sprawie definitywnego usunięcia pomnika z placu Wileńskiego i przekazania go do miejskiego magazynu lub do skansenu komunistycznych rzeźb w Kozłówce.
Choć całe zamieszanie wokół pomnika zakończyłoby podjęcie konkretnej decyzji, Hanna Gronkiewicz-Waltz pozostaje niewzruszona i nieustannie szuka kolejnych wymówek. Prezydent Warszawy najwyraźniej obawia się kolejnej fali protestów przed referendum. Jak ustalił portal niezalezna.pl w rozmowie z zastępcą rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy Agnieszką Kłąb, żadnej decyzji ws. pomnika nie należy się spodziewać do jesieni 2014 roku. Władze Warszawy uzależniają ją bowiem od zakończenia prac remontowych na pl. Wileńskim i budowy II linii metra.
- Czyżby Pani - jako jeden z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej - koniecznie chciała udowodnić, że są w niej ludzie bardziej tęskniący za PRL niż w Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Komunistycznej Partii Polski? - pyta w liście otwartym do Hanny Gronkiewicz-Waltz przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych Jerzy Bukowski.