Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 30 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Białegostoku, czyli prawie 68,5 tys. osób. Wynik ważnego referendum będzie wiążący dla władz miasta.
Prezes PiS mówił w czwartek na konferencji prasowej zwołanej przed bramą ciepłowni MPEC, że prywatyzacja tej spółki to sprawa ważna dla wszystkich mieszkańców Białegostoku, ale - w jego ocenie - problem szerszy, bo dotyczący „naszego statusu jako obywateli”.
Kaczyński mówił, że obywatele są współwłaścicielami „wciąż jednak wielkiego majątku”, w tym komunalnego. Podkreślił, że co prawda w Polsce mamy „demokrację przedstawicielską”, ale jest przekonany, iż w sprawach własności - jak to ujął - w dużej skali, „demokracja bezpośrednia jest jednak konieczna” (czyli możliwość podejmowania decyzji przez samych obywateli, a nie np. przez radnych). - Tego nie można tak sobie sprzedawać, jakby to była własność prywatna - mówił prezes PiS. Zaznaczył też, że w przypadku Białegostoku chodzi o firmę sprzedającą ciepło, czyli „monopol naturalny”, gdzie - w jego ocenie - konkurencja jest mocno ograniczona lub wręcz nie istnieje.
- Sprzedaż tego rodzaju monopoli to zjawisko, które może bardzo, ale to bardzo, zagrażać obywatelom - stwierdził. Szef PiS dodał, że sprzedaż takich monopoli w niektórych miejscach na świecie doprowadziła do znacznego wzrostu cen np. wody. - W UE trwa akcja zmierzająca do tego, by skłonić Parlament Europejski, poprzez odpowiednią ilość podpisów, by zakazał w UE sprzedawania tego rodzaju monopoli - powiedział Kaczyński. Wskazał, że taki zakaz sprzedaży jest częścią programu Prawa i Sprawiedliwości.