- Nie damy się zastraszyć, nigdy się nie ugniemy – oświadczył David Cameron, który zapowiedział skrócenie swojej wizyty we Francji.
Ogromne prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego potwierdza też burmistrz Londynu Boris Johnson, a pragnący zachować anonimowość przedstawiciele rządu brytyjskiego ujawnili, że atak był prawdopodobnie inspirowany ideologicznie przez radykalny odłam islamu. Wyrażając swoją solidarność prezydent Francji mówił, że w ataki zginął brytyjski żołnierz, jednak te informacje nie zostały oficjalnie potwierdzone przez rząd brytyjski. O śmierci brytyjskiego żołnierza stacjonującego w pobliskich koszarach mówi jednak także poseł z okręgu, w którym doszło do ataki Nick Raynsford.
Według świadków zdarzenia dwaj napastnicy w wieku ok. 20 lat nożem przypominającym maczetę lub topór rzeźnicki zaatakowali mężczyznę idącego ulicą w dzielnicy Woolwich we wschodnim Londynie. Media informują, że sprawcy obcięli mu głowę, wznosząc okrzyki „Allahu akbar” (Bóg jest wielki). Z dalszych relacji wynika, że napastnicy przeciągnęli ciało ofiary na środek ulicy i tam je zostawili. Wymachując bronią palną i nożami, domagali się od znajdujących się w pobliżu ludzi, by robili im zdjęcia. W nagraniu udostępnionym mediom przez świadka widać mężczyznę trzymającego nóż w zakrwawionej ręce, który mówi: „Przykro mi, że kobiety musiały być tego świadkiem, ale u nas kobiety muszą oglądać to samo”, po czym dodaje: „Nigdy nie będziecie bezpieczni. Obalcie swój rząd, nie zależy mu na was”.
Na miejscu tragedii oraz we wszystkich koszarach na terenie Londynu zwiększono środki bezpieczeństwa. Teren w pobliżu miejsca ataku patrolują śmigłowce, najbliższe ulice zablokowano. Minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Theresa May potwierdziła, że o sytuacji po ataku w Londynie rozmawiała już z szefem MI5, służby zajmującej się m.in. walką z terroryzmem.