- Jestem jedynym człowiekiem, który ma wyrok sądu upoważniający do uważania się za Lenina. Jako trzecia inkarnacja wodza rewolucji wyrażam radość z faktu, iż pułkownik Putin wyremontował moje mauzoleum - bolszoje spasiba. Wzywam też prezydenta Komorowskiego, który kocha Putina i chce polsko-rosyjskiego ocieplenia, by jak najszybciej odwiedził mauzoleum, najlepiej w towarzystwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który wsławił się bohaterską walką o obecność Lenina na bramie Stoczni Gdańskiej – tłumaczył w rozmowie z portalem niezalezna.pl Piotr „Lenin” Lisiewicz”.
Mauzoleum, w którym spoczywa od 89 lat założyciel ZSRR Włodzimierz Iljicz Lenin (1870-1924,) zamknęło swe podwoje w połowie września 2012 roku dla uratowania samej budowli, której obecność w centrum Moskwy ma coraz mniej zwolenników. Ostatecznie zdecydowano się jednak na remont, ponieważ mauzoleum zalewała w środku woda, a budowla przechyliła się niebezpiecznie na jedną stronę. Za wyjątkiem dni podczas II wojny światowej, kiedy to zabalsamowane zwłoki Lenina zostały wywiezione ze „względów bezpieczeństwa” na Syberię, mauzoleum nigdy nie było zamknięte dłużej niż przez 2-3 miesiące.
Według przeprowadzonego niedawno sondażu 61 proc. Rosjan (o 5 proc. więcej niż przed rokiem) uważa, że Lenin powinien spocząć pod ziemią - w mogile na cmentarzu. Władimir Putin zapewnił jednak, że Lenin pozostanie w mauzoleum aż do chwili, gdy większość Rosjan wyraźnie się przeciwko temu wypowie.
Dla osób, które nie znają jeszcze historii Piotra Lisiewicza, który przed polskim wymiarem sprawiedliwości udowodnił, że może uważać się za inkarnację Lenina, przypominamy kulisy całej sprawy:
Rok 2002. Rozprawa przed poznańskim sądem.
Obwiniony Piotr Lisiewicz:
– Czy świadek spotkał się z opinią, że Lenin jest wiecznie żywy?
Komisarz policji Janusz Wiśniewski:
– Tak, spotkałem się z taką opinią.
Obwiniony:
– A czy świadek podziela tę opinię?
Sędzia Marta Michałek:
– Sąd uchyla pytanie.
Obwiniony:
– Czy świadek był członkiem PZPR lub funkcjonariuszem MO?
Komisarz:
– Czy muszę odpowiadać?
Sędzia:
– Co to ma do rzeczy?
Obwiniony:
– Wysoki Sądzie, sprawa ma niezwykle ważne znaczenie dowodowe. Jeśli świadek był w PZPR lub MO, to musiał znakomicie znać się na Leninie i nie mógł go z nikim pomylić!
Skąd wzięła się ta kuriozalna wymiana zdań? Jak pamiętają starsi Czytelnicy, Piotr Lisiewicz wówczas przed sądem pod zarzutem: „…umyślnie wprowadził funkcjonariusza policji w błąd co do tożsamości własnej, informując, że nazywa się Włodzimierz Iljicz Lenin”. Proces był efektem happeningu zorganizowanego przez Akcję Alternatywną Naszość w rocznicę rewolucji październikowej. Uzbrojeni w tekturowy krążownik „Aurora” i drabinę członkowie Naszości postanowili dokonać szturmu na Pałac Zimowy – biuro SLD. Policja wzięła zapowiedź na serio i odwiozła uczestników happeningu na komisariat. W czasie legitymowania Piotr Lisiewicz poinformował komisarza Wiśniewskiego, że nazywa się Włodzimierz Iljicz Lenin.
Linia obrony była następująca: Lisiewicz nie wprowadził policjanta w błąd, bo faktycznie jest Leninem, a konkretnie trzecią inkarnacją wodza rewolucji, w co ma prawo wierzyć, bo konstytucja gwarantuje mu wolność wyznania. Na jedną z rozpraw Lenin przyniesiony został nawet w szklanym sarkofagu "prosto z Mauzoleum". Wnoszących do sądu trumnę zatrzymali... antyterroryści w kominiarkach. Na kolejną rozprawę Lisiewicz przybył w leninówce na głowie i z 53 tomami „własnych” dzieł. Wniosek dowodowy: odczytać je podczas rozprawy w całości, by sąd porównał moje poglądy z poglądami Lenina i uprawdopodobnił, czy mogę być faktycznie wodzem rewolucji.
Pada też wniosek o przesłuchanie biegłych – kilkunastu polityków SLD, którzy pisali o Leninie. Dowód: artykuł z „Gazety Polskiej” z odpowiednimi cytatami.
Ostatecznie sąd uniewinnił Piotra "Lenina" Lisiewicza, stwierdzając, iż „z racji na fakt, że Lenin jest postacią historyczną i ogólnie znaną, wziąwszy pod uwagę, że świadkowi znana była wcześniej postać Piotra Lisiewicza, należy obwinionego uniewinnić, gdyż nie jest możliwe, żeby wprowadził funkcjonariusza policji w błąd”.