- To oburzające i absolutnie nie da się niczym usprawiedliwić! - mówił dziś w MSNBC o doniesieniach, że Ministerstwo Sprawiedliwości USA przejęło zapisy telefoniczne na dużą skalę dziennikarzy agencji Associated Press, legendarny dziennikarz Carl Bernstein, który swoimi artykułami o Watergate doprowadził do dymisji prezydenta USA Richarda Nixona.
Jak dodał, takie działania mają na celu „zastraszenie źródeł”, by przestały rozmawiać z dziennikarzami.
W tymże czasie w USA wybuchł skandal wokół urzędu podatkowego Internal Revenue Service (IRS). Według przecieków z raportu z audytu inspektora generalnego Departamentu IRS stosował podwójne standardy względem organizacji pozarządowych. Organizacje o zabarwieniu konserwatywnym, takie jak Tea Party, były poddawane dodatkowym procedurom utrudniającym im działalność oraz zdobycie statusu uprawniającego do zwolnienia z podatków.
Chodzi o to, że w 2010 r., po wyroku Sądu Najwyższego, który zezwolił korporacjom i związkom zawodowym zbierać i wydawać nieograniczone środki na kampanie polityczne, liczba organizacji wnioskujących o ulgi podatkowe lawinowo wzrosła. Kontrolerzy IRS zostali więc poinstruowani, by skupiali się na kontrolach organizacji o specjalnym statusie podatkowym, które miały „politycznie brzmiące nazwy”. W wyniku czego, jak donosi „Washington Post”, spośród 298 organizacji pozarządowych wybranych do bardziej szczegółowej kontroli w 2012 r. przez IRS aż 72 miały w nazwie „tea party”, a 13 słowo „patriot”.
Zarówno Republikanie, jak i Demokraci nawołują do kontynuowania dochodzenia w tej sprawie. – Zachowanie IRS było skierowane przeciwko wrogom politycznym prezydenta Obamy. Uważam, że nieprzypadkowo zatajono ten fakt w roku wyborczym, tak aby informacja o tym pojawiła się dopiero teraz – oświadczył Republikanin Darrell Issa w rozmowie z telewizją CBS.
Więcej jutro w „Gazecie Polskiej Codziennie”