Przedłużające się prace przy II linii metra spowodowały, że do wtorku, a nie - jak początkowo informowano - do poniedziałku, zamknięte są dwie ważne stacje: Centrum i Świętokrzyska. O zmianie poinformowano dopiero w niedzielę o godz. 22.
- Nic się nie dzieje bez przyczyny. Przy tak dużej inwestycji, jaką jest budowa metra, niezbędny jest dokładny nadzór. W przypadku warszawskiej budowy metra nie było odpowiedniego nadzoru na etapie inwestycji ani teraz nie ma na etapie realizacji. Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz nie pojawia się na budowie drugiej linii. Nie ma kontaktu z życiem warszawiaków - mówi niezalezna.pl Piotr Guział, burmistrz warszawskiego Ursynowa, członek Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej.
- Poranny paraliż komunikacyjny był spowodowany złą polityką informacyjną. Oczywiście są sytuację nieprzewidywalne, ale nie wierzę, że dopiero o 22 władze Warszawy dowiedziały się o zamknięciu dwóch stacji metra. To niepoważne traktowanie mieszkańców. Ważniejszy dla włodarzy miasta był weekend - mówi Guział.Już za 3 dni upływa termin ultimatum, które Warszawska Wspólnota Samorządowa postawiła Hannie Gronkiewicz-Waltz. Jeśli szefowa ratusza nie podejmie rozmów, to samorządowcy zorganizują referendum w sprawie jej odwołania.
- Żądamy wycofania się ratusza z chybionej polityki niszczącej komfort życia w stolicy i drenującej kieszenie jej mieszkańców, dając coraz mniej w zamian - napisali w liście do szefowej ratusza samorządowcy. Jednocześnie dali jej czas do 16 maja na wycofanie się z cięć w oświacie, podwyżek cen biletów oraz obniżenia wysokich stawek za wywóz śmieci. - Jeżeli władze miasta nie podejmą z nami rozmów, zorganizujemy referendum i odwołamy panią prezydent Warszawy - zapowiada Piotr Guział burmistrz dzielnicy Ursynów.