Drugi finałowy mecz Pucharu Polski podopieczni Jana Urbana rozpoczęli fatalnie. Brak zdecydowania Tomasza Jodłowca już w trzeciej minucie wykorzystał Sebastian Mila i dośrodkował w pole karne, a Michał Żewłakow interweniował niefortunnie i głową skierował piłkę do własnej bramki.
Po zdobyciu gola piłkarze Śląska Wrocław uwierzyli w szansę odrobienia strat z pierwszego meczu i coraz odważniej atakowali. Do końca spotkania Śląsk lepiej się prezentował, ale nie miało to przełożenia na zdobycie kolejnej bramki. Nieporadne zagrania legionistów coraz częściej spotykały się z gwizdami kibiców Legii.
Co prawda Legia po raz 16. w historii i trzeci raz z rzędu zdobyła Puchar Polski, jednak w ocenie komentatorów sportowych zdobyła jednak trofeum z wielkim trudem, bo w rewanżowym spotkaniu zagrała jeden z najsłabszych meczów w ostatnich tygodniach