44-letni Kenneth Bae z pochodzenia jest Koreańczykiem. Został aresztowany w listopadzie ubiegłego roku w mieście Nadzin w specjalnej strefie ekonomicznej niedaleko granicy z Chinami i Rosją, w grupie pięciu turystów, którzy przyjechali do Korei Płn. na kilkudniową podróż. Po procesie skazano go na 15 lat ciężkich robót.
- W toku śledztwa przyznał się on do popełnienia przestępstw, których celem było obalenie Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (...) Istnieją dowody potwierdzające jego przestępstwa – informuje agencja KCNA.
Media informowały z kolei, że Amerykanin jest organizatorem wycieczek, a jego znajomi podkreślali, że Kenneth Bae jest chrześcijaninem i misjonarzem, który mieszkał w jednym z przygranicznych miast w Chinach. Często podróżował do Korei Północnej z pomocą żywnościową dla sierot.
Komentatorzy oceniają, że wyrok może zaostrzyć i tak już bardzo napięte stosunki amerykańsko-północnokoreańskie. Jeszcze przed jego ogłoszeniem zachodnie agencje zwracały uwagę, że proces Amerykanina zbiegł się ze wzrostem napięcia na linii Waszyngton-Pjongjang w ostatnich tygodniach.