Talibowie zapowiadają ofensywę
Samobójcze zamachy bombowe na bazy wojenne zachodnich wojsk, ambasady a także skrytobójcze mordy zachodnich żołnierzy przez zaciągających się do afgańskiego wojska dywersantów – tak ma wyglądać wiosenna ofensywa, którą zapowiedzieli talibowie.
Autor: Marek Nowicki
W zeszłym roku wkrótce po zapowiedzi wiosennego natarcia talibowie dokonali spektakularnej serii zbrojnych rajdów i zamachów na zachodnie ambasady w Kabulu, kwaterze głównej zachodnich wojsk oraz na afgański parlament.
Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów Sił Zbrojnych USA gen. Martin Dempsey przyznał niedawno, że wojna w Afganistanie może potrwać jeszcze długo, przynajmniej w niektórych prowincjach. Ale Afgańczycy sobie poradzą, a w końcu sami dogadają się z talibami – zapewnia generał.
Rozbudowane do 350 tys. żołnierzy i policjantów, afgańskie wojsko ma przejąć główną rolę w wojnie z talibami już w maju-czerwcu. Przez następny rok wspierane będzie jeszcze przez zachodnie wojska. Zostało ich w Afganistanie jeszcze ok. 100 tys., ale z każdym miesiącem ich liczba będzie się zmniejszać. Sami Amerykanie chcą w tym roku wycofać połowę ze swoich 66 tys. żołnierzy.
Afgańskie wojsko nie radzi sobie jednak z talibami. Regularnie przegrywa z nimi bitwy, a w ciągu ostatniego roku straciło w walkach z partyzantami ponad 3 tys. ludzi. Zachód stracił tylu żołnierzy w ciągu ponad 10 lat inwazji. Z partyzantami nie radzą sobie nawet te afgańskie oddziały, które cieszą się opinią elitarnych. W kwietniu we wschodniej prowincji Kunar, uznawany przez Amerykanów za najlepszy 3. batalion 2. brygady stracił w potyczce z talibami aż 13 żołnierzy.
Brytyjscy instruktorzy alarmują o zastraszającej liczbie dezercji, fatalnej dyscyplinie i kiepskim przygotowaniu wojskowym afgańskich rekrutów. Wielu z nich po przeszkoleniu i z bronią w ręku ucieka do partyzantki, a afgańscy oficerowie nierzadko przyjmują do wojska partyzanckich dywersantów, którzy zabijają w koszarach zachodnich żołnierzy.
Ogłoszenie wiosennej ofensywy talibów, przedostatniej przeciwko wojskom Zachodu, poprzedziły tygodnie wyjątkowej aktywności partyzantów, którzy panoszą się nawet w podkabulskich prowincjach Kapisa, Laghman, Wardak i Logar. W maju w ich ręce wpadło tam dziewięciu Turków i dwóch Rosjan z rozbitego śmigłowca; na miejsce katastrofy jako pierwsi przybyli partyzanci, a nie wojsko.
Autor: Marek Nowicki
Źródło: PAP,niezalezna.pl