Materiał wyemitowany wieczorem w TVP 1 - jako przedostatnia wiadomość w serwisie - sprawiał wrażenie, jakby był robiony na zamówienie komunistycznych aparatczyków odpowiedzialnych za śmierć robotników w 1970 r.
Podkreślono oczywiście zły stan zdrowia i zaawansowany wiek oskarżonych, jak gdyby było to jakimkolwiek usprawiedliwieniem bulwersującego wyroku. Przypomnijmy, że w Europie Zachodniej osoby oskarżone o podobne zbrodnie traktuje się bez taryfy ulgowej - wystarczy podać przykład 90-letniego Iwana Demianiuka (strażnika w obozie koncentracyjnym w Sobiborze), którego wtaczano na salę rozpraw na wózku inwalidzkim.
Przedstawiciele totalitarnego reżimu w Polsce mogą jednak spać spokojnie. Co więcej - nie muszą obawiać się o swój medialny wizerunek, o czym świadczy sposób, w jaki "Wiadomości" TVP potraktowały choćby ministra obrony w latach 1968-1983 - gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Pokazano go tylko w krótkiej migawce, choć jako szef MON nadzorował on krwawe tłumienie wystąpień robotników. Jaruzelski nie protestował też przeciwko decyzji o strzelaniu do demonstrantów, podjętej na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR 15 grudnia 1970 r. w Warszawie. W wieczornym dzienniku telewizyjnym nie było jednak o tych faktach ani słowa, podobnie jak o tym, że generał wydał tuż przed masakrą rozkaz "w sprawie zasad współdziałania wojska i resortu spraw wewnętrznych w zakresie zwalczania wrogiej działalności".
Materiał w "Wiadomościach" pominął też niemal całkowicie opinie bliskich ofiar masakry, choć rodziny zabitych, a także bezpośredni uczestnicy wydarzeń, wkrótce po wyroku wypowiadali się o nim bardzo krytycznie. Wyemitowano jedynie wypowiedź matki Zbyszka Godlewskiego, 18-latka zastrzelonego 17 grudnia 1970 r. w Gdyni, choć w dzisiejszych informacjach prasowych, nawet w depeszach PAP pojawiało się wiele innych ostrych komentarzy osób dotkniętych skutkami masakry (m.in. Henryk Mierzejewski, Jerzy Fic).