- Sprawa toczyła się długo i podejrzewam, że raczej żaden wyrok nie zmieni postawy premiera, który do tej pory nie chciał udzielić nam informacji. Sąd co prawda zwrócił uwagę na bezczynność premiera, jednak ja zbyt wiele nie oczekuję. Z odpowiedzi udzielanych dotychczas przez premiera, MSZ czy Kancelarię Prezydenta wynika, że polski rząd nie podjął realnych działań, aby ten wrak wrócił do Polski. W pewnym sensie rozumiem taką decyzję, bo potwierdza ją pisemna zgoda Jerzego Millera na to, aby wrak i czarne skrzynki pozostawały w Rosji. Niepokoi mnie jednak to, co mówili choćby rosyjscy świadkowie w filmie Anity Gargas, że drobne elementy tego wraku są sprzedawane na złomie, a rząd nie podejmuje działań, żeby wrak zabezpieczyć, i dziś tak naprawdę nie wiemy, ile z niego zostało – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl senator Beata Gosiewska.
Odnosząc się do dzisiejszej decyzji sądu Beata Gosiewska przypomina, że nie jest to pierwszy przypadek, gdy strona rządowa za wszelką cenę stara się uniknąć udzielenia rodzinom ofiar i opinii publicznej informacji na temat śledztwa.
- Dzisiaj sąd zwrócił premierowi uwagę na jego niewłaściwe postępowanie, ale nie liczę, że jego postawa w tej kwestii ulegnie zmianie. Nie jest to pierwsza tego typu sprawa. Przypomnę tylko, że drugim wnioskiem o udzielenie informacji publicznej były pytania o to, dlaczego rząd przyjął taką, a nie inną ścieżkę prawną ws. wyjaśnienia katastrofy. Oczywiście teraz wiemy, że wszystko powinno się odbywać na podstawie umowy polsko-rosyjskiej, a przyjęcie konwencji chicagowskiej było działaniem kompletnie poza prawem – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Beata Gosiewska.
Wdowa po Przemysławie Gosiewskim przypomina, że premier Donald Tusk podczas spotkania z rodzinami ofiar często odpowiadał nie na temat, a także je obrażał.
- Jeśli chodzi o zachowanie premiera, to warto podkreślić, że Donald Tusk taką samą postawę prezentował na spotkaniach z rodzinami ofiar. Zadawaliśmy pytania, on je zbierał, a następnie odpowiadał nie na temat albo wręcz nas obrażał. Rząd po prostu nie chce nam udzielać informacji i nie chce uczestniczyć w wyjaśnieniu przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. - mówi Beata Gosiewska.