List zaadresowany do prezydenta USA trafił do instytucji, która standardowo prześwietla całą pocztę Białego Domu.
- Instytucja ta rutynowo identyfikuje listy lub przesyłki, które wymagają jeszcze ponownego prześwietlenia lub zbadania, zanim zostaną dostarczone – oświadczył rzecznik ochrony prezydenta Edwin Donovan.
Gdy tylko w liście wykryto podejrzaną substancję, ze względów bezpieczeństwa ewakuowano dwa budynki Senatu. Amerykańskie tajne służby współpracują w tej sprawie ze specjalną policją Kongresu oraz FBI. Rzecznik prezydenta USA Jay Carney potwierdził, że FBI obecnie sprawdza zaadresowany do Baracka Obamy list, jednak ze wstępnych ustaleń wynika, że sprawa nie ma związku z wybuchami bomb w Bostonie. Wcześniej, jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl w biurze pocztowym Kongresu USA przejęto list, w którym znajdowały się ślady silnie toksycznej substancji - rycyny. Jak poinformowały amerykańskie media, przesyłka adresowana była do republikańskiego senatora Rogera Wickera ze stanu Missisipi
Według FBI wstępne testy wskazują na to, że w liście zaadresowanym do Baracka Obamy także była rycyna. Policja przesłuchuje już w tej sprawie jedną osobę. Informacja o rycynie poruszyła amerykańskie media. Powszechnie wiadomo bowiem, że jest to substancja często wykorzystywana przez terrorystów. Zatrucie rycyną powoduje śmierć w ciągu kilkudziesięciu godzin (w przypadku zatrucia pokarmowego trucizna może się wchłaniać nawet do 5 dni).