Pani Danuta straciła wszystkie swoje oszczędności praktycznie z dnia na dzień. W wyniku pomyłki pieniądze z jej kont bankowych zajął komornik. Choć egzekucja komornicza powinna dotyczyć innej kobiety. Komornikowi najwyraźniej nie przeszkadzały rozbieżności w adresie oraz danych dotyczących chociażby serii i numeru dowodu osobistego.
- Straciłam pieniądze, które miałam zdeponowane w dwóch bankach: w PKO BP oraz w BGŻ. Okazało się, że przez pomyłkę zostałam uznana za dłużniczkę firmy, która znajduje się w likwidacji, ponieważ mam takie samo nazwisko jak właściwa dłużniczka. Pieniądze zostały przekazane przez banki komornikowi, który nie sprawdził nawet, że to nie ja jestem dłużniczką, a egzekucja powinna dotyczyć zupełnie innej osoby – tłumaczyła pani Danuta.
Początkowo do odpowiedzialności pociągnięty został komornik, jednak prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko niemu już pod koniec lutego uzasadniając swoją decyzję... brakiem znamion czynu zabronionego. Pani Danuta złożyła zażalenie na tę decyzję, jednak Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie uznała je za niezasadne i skierowała do rozpoznania przez sąd.
Sąd przychylił się do opinii prokuratury i postanowił zażalenia na umorzenie śledztwa nie uznawać i stwierdził, że jest ono niezasadne. Prezes Sądu Rejonowego w Sochaczewie Jacek Woźnica oświadczył jedynie, że „sąd utrzymał w mocy postanowienie prokuratora”.