Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

MON tłumaczy się z remontu TU-154M

Były wiceszef MON Marcin Idzik odnosząc się do zastrzeżeń zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza ws. Remontu tupolewa zapewnia, że przetarg na remont był zgodny z procedurami, a w czasie remontu ktoś był przy samolocie. Problem w tym, że Idzi

Autor:

Były wiceszef MON Marcin Idzik odnosząc się do zastrzeżeń zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza ws. Remontu tupolewa zapewnia, że przetarg na remont był zgodny z procedurami, a w czasie remontu ktoś był przy samolocie. Problem w tym, że Idzik nie pamięta, kto to był.

W raporcie zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pojawiły się zarzuty, że o wyniku przetargu na przeprowadzony w 2009 r. remont samolotu, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem, „faktycznie zdecydowały władze państwowe Rosji”.

Obecny wiceprezes Grupy Bumar Marcin Idzik, który w listopadzie 2009 r., gdy tupolew był w trakcie remontu, został wiceszefem MON ds. uzbrojenia i modernizacji, zapewnia, że wszystko odbywało się zgodnie z procedurami, a prace nadzorowała Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

- Było to poddane wszystkim procedurom w MON. Wszystkie służby się tym zajmowały. Nikt do tego wyniku postępowania uwag nie zgłosił jako do w pełni transparentnej i legalnej procedury – zapewnia Idzik.

Były wiceszef MON nie jest jednak do końca pewny, czy w czasie remontu przy samolocie faktycznie znajdował się jakiś funkcjonariusz SKW. W zasadzie Marcin Idzik nie pamięta, kto wówczas był przy remontowanym tupolewie.

- Przez cały czas pobytu w Samarze jedna osoba nie opuszczała tego samolotu, cały czas tam była. Nie pamiętam, czy była to osoba z pułku czy z SKW – wyjaśnia Marcin Idzik.
 

Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska