Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Z KPRM wyciekły dane?

Po zawiadomieniu złożonym przez KPRM prokuratura w porozumieniu z Agencją Bezpieczeńśtwa Wewnętrznego sprawdza, czy w wyniku włamania na strony internetowe kancelarii premiera wyciekły dane z rządowych serwerów.

Autor:

Po zawiadomieniu złożonym przez KPRM prokuratura w porozumieniu z Agencją Bezpieczeńśtwa Wewnętrznego sprawdza, czy w wyniku włamania na strony internetowe kancelarii premiera wyciekły dane z rządowych serwerów.

- Śledztwo wszczęto 26 marca z zawiadomienia Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i zostało powierzone do prowadzenia w całości Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jest prowadzone w kierunku przestępstwa kradzieży informacji – oświadczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Dariusz Ślepokura.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie „dostępu przez nieuprawnione osoby do systemu teleinformatycznego KPRM w okresie od 4 do 27 lutego 2013 roku”, a sprawcy grozi za to kara do 2 lat więzienia. Śledczy już zwracają się do operatorów teleinformatycznych o przesłanie danych osób, które w tym czasie wchodziły na strony KPRM i dokonywały tam jakichkolwiek modyfikacji. Śledczy muszą też ustalić, czy faktycznie doszło do ataku hakerskiego, a jeśli tak, to kto za to odpowiada.

Na początku marca kancelaria premiera informowała, że ABW sprawdza, czy doszło do „nietypowej aktywności” w systemie informatycznym KPRM. Tymczasem jak pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl serwis Niebezpiecznik.pl dotarł do hakera, który włamał się do sieci KPRM. Po ujawnieniu pierwszych informacji o włamaniu, w związku z tajemniczym milczeniem kancelarii premiera, haker Alladyn2 postanowił sam się ujawnić. Alladyn 2 zapewnił, że z sieci rządowych nie wyciekły żadne wrażliwe dane i wyjaśnił, że celem ataku było sprawdzenie, jaki jest stan zabezpieczeń najważniejszych sieci w państwie. Haker jako dowody swojego działania przedstawił screenshoty z danymi pracowników KPRM oraz screen zrobiony po włamaniu się na konto Tomasza Arabskiego.

- Pragnąc uspokoić CERT oraz inne instytucje rządowe, uprzejmię informuję, że nie był to “state sponsored attack”. Więc nie były to “chinole” i ich APT1 :) Rok temu się nie udało, tym razem KPRM zdobyty (inne ministerstwa też się załapały na niezamówiony test penetracyjny). Na razie trwa zacieranie śladów, ale za kilka dni pojawi się dowód, że nie był to tylko dostęp do poczty kilku pracowników :) - napisał w komentarzu pod tekstem na łamach serwisu Niebezpiecznik.pl Alladyn2.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,PAP,niebezpiecznik.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska