Posłowie PiS zapewniają, że ewentualne rozmowy o referendum ws. euro można będzie zacząć dopiero po wyborach w 2015 roku, gdy będzie znany nowy układ sił w parlamencie.
Wbrew doniesieniom medialnym politycy PO oraz PiS zgodnie twierdzą, że nie było i nie ma żadnych rozmów o „umowie” - polegającej na tym, że PO zgadza się na referendum ws. wejścia do strefy euro, w zamian za poparcie zmiany konstytucji umożliwiającej przyjęcie wspólnej waluty.
- My żadnych tego rodzaju transakcji nie akceptujemy; uważamy, że jeżeli Tusk i rząd chcą wprowadzić nasz kraj do strefy euro, to powinni zapytać o to obywateli, powinno być rozpisane referendum. (...) Targi o których można było usłyszeć od premiera są nie do przyjęcia (...) Być może (Tusk) patrzy z nadzieją na własną karierę w ramach struktur europejskich, kosztem interesów naszego kraju - oświadczył szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zwracają też uwagę na zaskakującą zmianę stanowiska Donalda Tuska w sprawie referendum. Wcześniej premier zapewniał, że już wchodząc do Unii przyjęliśmy warunki narzucające nam z góry przyjęcie euro, dziś jednak premier stwierdził, że „nie wyklucza” referendum.