- Powieszenie było przyczyną śmierci rosyjskiego miliardera Borysa Bieriezowskiego (...) Lekarz patolog nie znalazł żadnych śladów przemocy – głosu komunikat brytyjskiej policji dotyczący pierwszych wyników autopsji.
Policja zapowiada dalsze oględziny zwłok oraz przeprowadzenie badań toksykologicznych. Na ich wyniki trzeba będzie jednak poczekać kilka tygodni. Cały czas w domu Bieriezowskiego trwają też policyjne czynności. Eksperci brytyjskiej policji ds. materiałów biologicznych, chemicznych i radioaktywnych zapewniają, że nie znaleźli w nim nic podejrzanego.
Choć policja zapewnia, że na obecnym etapie nie znaleziono niczego, co sugerowałoby udział innych osób w śmierci rosyjskiego milionera, w taką wersję wydarzeń nie wierzą jednak przyjaciele Bieriezowskiego i jego najbliższa rodzina. „Guardian” ujawnił, że jego była żona, która została wezwana przez sanitariusza, oświadczyła, że przy ciele Borysa Bieriezowskiego leżał szalik. Odnosząc się do tej informacji, przyjaciel Bieriezowskiego, były wiceszef Aerofłotu Nikołaj Głuszkow stwierdził, że nie wierzy w samobójstwo rosyjskiego dysydenta.
- Borys został uduszony. Albo zrobił to sam, albo ktoś mu w tym pomógł, ale nie wierzę, że to było samobójstwo. To nie była normalna śmierć – oświadczył Nikołaj Głuszkow.