Brytyjska policja dopiero wszczęła śledztwo, które ma ustalić, czy Boris Bieriezowski został zamordowany. A już w sobotę główny rosyjski program telewizyjny „Pierwyj kanał” oświadczył, natychmiast po ogłoszeniu o znalezieniu ciała 67-letniego milionera, że Bieriezowski przez ostatni tydzień rzekomo miał „kilka ataków serca”. Z kolei rosyjskie wydanie tygodnika „Forbes” stwierdziło, powołując się na przeprowadzony dzień przed śmiercią nie rejestrowany wywiad z Bieriezowskim, że skłócony z Kremlem oligarcha, miał skarżyć się na „utratę sensu życia”.
Nie mam wielkiego zaufania do informacji, którą rozpowszechnia „Pierwyj kanał”. Ale komentować śmierci Bieriezowskiego nie mogę, bo nie znam żadnych okoliczności sprawy. Jedyne, co wydaje mi się niemożliwe, żeby to było samobójstwo. Bo znałem tego człowieka. Więc to przypuszczenie wydaje mi się najmniej możliwe.
Czy wskazują na to jakieś cechy charakteru Borisa Bieriezowskiego?
On był bardzo energicznym człowiekiem, kochającym życie. Samobójstwo to nie jest wyjście, które on znalazłby w trudnych warunkach.
Jakim człowiekiem był Boris Bieriezowski? I jakie znaczenie miał on dla najnowszej historii Rosji?
To był człowiek o wielkim znaczeniu dla polityki Rosji. Zostawił w niej pozytywny, tak i negatywny ślad. Dokonał wiele złego, ale zarówno wiele dobrego. Często próbował naprawić te błędy, które popełniał. Ponadto, nie bał się przyznać, że je popełniał.
Wczoraj rzecznik Władimira Putina – Dmitrij Pieskow właśnie stwierdził, że rzekomo „parę miesięcy temu” Bieriezowski przekazał Putinowi list, w którym przyznał się, że popełnił wiele błędów, przeprosił za te błędy jak również poprosił Putina o to, żeby mu dano możliwość powrotu do Rosji. Czy Bieriezowski faktycznie mógł napisać taki list?
Pieskowowi kłamstwo przechodzi łatwo. On nie jest lepszy, niż „Pierwyj kanał”. Dlatego uważam, komentowanie słów Pieskowa za niepoważne.