W związku ze śledztwem teren domu w Ascot, ok. 60 km na południowy zachód od Londynu, w którym znaleziono ciało 67-letniego Bieriezowskiego, został otoczony kordonem policji.
Mimo że okoliczności i przyczyny śmierci oligarchy dopiero są wyjaśnianie, już w sobotę wieczorem, w rosyjskich mediach pojawiła się niepotwierdzona przez oficjalne źródła informacja, iż Bieriezowski mógł umrzeć na zawał serca. Jak podano w wydaniu wiadomości głównego programu telewizyjnego „Pierwyj kanał”, powołując się na „własne źródła”, w ciągu ostatniego tygodnia Bieriezowski miał mieć „kilka ataków serca”. Ciekawe co na te to lekarze? Bowiem rosyjska telewizja nie skomentowała dlaczego, jeżeli był tak chory, nie leżał od tygodnia w szpitalu.
Także wczoraj, komentując śmierć Bieriezowskiego dla programu telewizyjnego „Rosja 24” rzecznik prasowy prezydenta Rosji Władimira Putina – Dmitrij Pieskow oświadczył: - Parę miesięcy temu, Bieriezowski przekazał Putinowi list, w którym przyznał się, że popełnił wiele błędów, przeprosił za te błędy jak również poprosił Putina o to, żeby mu dano możliwość powrotu na ojczyznę.
Z kolei jak twierdzi gazeta The Sunday Times, Bieriezowski miał depresję po przegranej w ub.r. sprawie przeciwko miliarderowi, właścicielowi angielskiego klubu piłkarskiego „Chelsea”, Romanowi Abramowiczowi.
Inną wersję ogłosił mieszkający w Londynie z 2008 r. kolejny rosyjski oligarcha – Jewgienij Cziczwarkin. Miliarder powiedział w wywiadzie telefonicznym rosyjskiej, opozycyjnej telewizji „Dożd”, że nie wyklucza iż Bieriezowskiego mogły zabić rosyjskie specsłużby. - Zawsze dopuszczam podstępność czekistów – stwierdził Cziczwarkin.