Tusk podkreślił, że Arabski zaimponował mu "spokojem i kulturą osobistą". "Nie jest łatwo w takim otoczeniu zachować dyscyplinę, spokój i kulturę, bo każdemu człowiekowi przychodzą wówczas różne myśli do głowy" - zauważył szef rządu. "To, że wytrzymał nerwowo ten dość paskudny spektakl, jaki PiS zorganizował w czasie tego wysłuchaniu jak najlepiej świadczy o jego kwalifikacjach" - zaznaczył premier.
Premier nie odniósł się do kłamstw, które wypowiedział wczoraj Tomasz Arabski. Przekonywał, że nie było żadnej wojny między Kancelarią Premiera i Prezydenta, a stosunki układały się dobrze. To nieprawda. Wystarczy przypomnieć czołówki gazet dotyczące tzw. "sporu o krzesła". Arabski twierdził też, że nie zakazywał rodzinom otwierania trumien chociaż wiele z nich słyszało coś zgoła innego. Zapewnił też, że nigdy nie podważał prerogatyw prezydenta. Mimo to opiniując kandydaturę Arabskiego na ambasadora 13 członków komisji spraw zagranicznych głosowało za, 8 przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.