- Doszło do przekroczenia uprawnień przez policję która bezpodstawnie użyła wobec kibiców Górnika pałek i gazu, a ich ofiarami byli także ludzie starsi, a nawet 10-letnie (!) dziecko – informował nas jeden z kibiców Legii.
Opisy incydentu przed meczem Legia-Górnik otrzymaliśmy z kilku źródeł. Kibice z Zabrza, pomimo wynajęcia specjalnego pociągu, zakupienia wejściówek i pojawienia się pod bramami stadionu Legii na ponad dwie godziny przed rozpoczęciem meczu nie weszli na trybuny. Kibice są oburzeni i odwołują się do nowego rozporządzenia PZPN, zgodnie z którym wejście kibiców gości na stadion nie powinno trwać dłużej niż 60 minut.
Wywołany do tablicy prezes PZPN ostro skrytykował działania organizatorów i napisał na swoim oficjalnym profilu na Twitterze:
„Zero wsparcia, zero chęci. Kibice dalej traktowani w zły sposób.”
„O co tu walczyć jak wiesz ze cieżko wygrać.slyszalem ze wszyscy kibice byli nawaleni. Ale kto w to uwierzy, ja nie”
„ręce opadają czynny jeden kolowrotek na 1400 kibiców”

(fot. Twitter)

(fot. Twitter)
Poproszona o zajęcie stanowiska w tej sprawie Komenda Stołeczna Policji przedstawia swoją wersję wydarzeń, przekonuje że powodem interwencji była agresja kibiców i zapewnia, że w wyniku działań policji zostało poszkodowane żadne dziecko.
- Działania Policji w trakcie zabezpieczenia meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze prowadzone były zgodnie z prawem. Decyzja o użyciu miotaczy pieprzu była odpowiedzią na agresję kibiców wobec funkcjonariuszy. Środek ten zastosowano tylko w celu przywrócenia naruszonego porządku. W trakcie prowadzonych działań nie została poszkodowana żadna osoba nieletnia – zapewnia nas rzecznik prasowy KSP asp. Mariusz Mrozek.
W przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu policja zapewnia, że do pierwszych incydentów z udziałem kibiców Górnika Zabrze doszło już w czasie przyjazdu pociągu specjalnego na dworzec Warszawa Zachodnia, około godziny 18:30. Z relacji policji wynika także, że kolejne petardy wybuchły przed bramą wejściową na stadion Legii tuż po godzinie 19.00.
Według policji kibice „zachowywali się wrogo i agresywnie w stosunku do policjantów, wznosząc okrzyki powszechnie uznawane za obelżywe”. Aspirant Mariusz Mrozek zapewnia, że zgodnie z zasadami, do których zobowiązany jest organizator spotkania, ochrona obiektu sprawdzała tożsamość osób wchodzących oraz to, czy nie wnoszą one na teren stadionu żadnych niebezpiecznych przedmiotów.
Aspirant Mariusz Mrozek poinformował nas, że skutkiem kontroli prowadzonej przez służby ochrony było ujawnienie osoby posiadającej materiały pirotechniczne, a także niewpuszczenie na stadion czterech pijanych kibiców, „co spotęgowało agresję około 500 kibiców drużyny gości” przebywających na stadionie, jak i tych, którzy stali jeszcze przed bramą wejściową.
- W kierunku policjantów poleciały różne niebezpieczne przedmioty. Pomimo wielokrotnych wezwań do zachowania zgodnego z prawem nie przynosiło to rezultatu. Agresywni kibice próbowali przerwać policyjny kordon zabezpieczający dojście do stadionu. Ta sytuacja związana ze złamaniem prawa i zagrożeniem bezpieczeństwa policjantów dała pełne podstawy do użycia miotaczy pieprzu będących na wyposażeniu funkcjonariuszy oddziału prewencji. Bardzo szybko przywrócono porządek – wyjaśnia asp. Mariusz Mrozek.
Policjanci zabezpieczający okolice stadionu Legii Warszawa zatrzymali 5 mężczyzn w wieku od 21 do 44 lat. Stanęli oni przed sądem, gdzie odpowiadali za użycie środków pirotechnicznych, ich posiadanie oraz w jednym przypadku wtargnięcie na płytę boiska. Wobec zatrzymanych mężczyzn sąd orzekł kary grzywny i zakazy stadionowe.
- Wbrew informacjom podawanym przez niektóre media podczas tych działań nie zostało poszkodowane żadne dziecko. Policjanci nie używali również żadnych innych środków przymusu bezpośredniego poza miotaczami gazu pieprzowego. Po przywróceniu porządku prawnego jedynie ośmiu mężczyznom udzielono doraźnej pomocy medycznej, w związku z uskarżaniem się przez nich na pieczenie twarzy na skutek użycia miotaczy pieprzu - najmłodszy z mężczyzn miał 20 lat. Po udzieleniu pomocy powrócili oni do pozostałych kibiców. Nie znajdują potwierdzenia doniesienia niektórych mediów o znalezieniu w pobliżu stadionu porzuconych niebezpiecznych przedmiotów (siekier, noży, tasaków itp.). Zarówno policjanci, jak i pracownicy służb ochrony organizatora nie ujawnili tego typu przedmiotów – zapewnia w odpowiedzi na nasze pytania rzecznik KSP asp. Mariusz Mrozek.