Według mediów 3,5-miesięczny Bartek z podchełmskiej gminy Sawin mocno gorączkował. Rodzice zabrali go do szpitala wojewódzkiego w Chełmie. Tam odesłano go do przychodni zapewniającej nocną opiekę. Potem jednak ponownie wrócił do szpitala. Wtedy dopiero zapadła decyzja, aby przewieźć go do Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Chłopca nie udało się uratować.
Teraz, aby ustalić przyczynę śmierci niemowlęcia śledczy sprawdzą, czy nie doszło do naruszenia procedur medycznych - zbadają okoliczności związane ze śmiercią chłopca, zapoznają się z dokumentacją medyczną, przesłuchają rodziców oraz pracowników przychodni i szpitala - zapowiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.
Z kolei, jak podał serwis tvp.info, 3,5 letnia Lena J. z Grodziska Mazowieckiego była przez tydzień, na podstawie zaleceń lekarskich, leczona na przeziębienie. Rodzice dwukrotnie zabrali ją do lekarza rodzinnego, który miał zalecić m.in. podawanie witaminy C i inhalacje. Gdy w piątek w nocy stan dziecka pogorszył się, rodzice zabrali je do nocnej pomocy lekarskiej. Z racji ok. 40 stopni gorączki u dziecka, lekarz nakazał zabrać je do Szpitala Zachodniego w Grodzisku.
Według tvp.info w szpitalu u Leny stwierdzono podejrzenie zapalenia płuc. W sobotę jej stan się gwałtownie pogorszył. Mimo akcji ratunkowej dziewczynka zmarła, prawdopodobnie na sepsę.