Negocjacje nad porozumieniem między Kijowem i Brukselą trwają już od 2007 r. Umowa o stowarzyszeniu i wolnym handlu powinna zastąpić funkcjonującą od końca lat 90. XX w. umowę o partnerstwie i współpracy. Parafowanie dokumentu pierwotnie planowano na koniec 2011 r. Jednak proces został wstrzymany w wyniku skazania w 2009 r. byłej premier Julii Tymoszenko na siedem lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją oraz prześladowania innych polityków ukraińskiej opozycji.
W marcu 2012 r. w końcu parafowano pierwsze 160 z 1500 stron dokumentu, co wciąż nie wpłynęło znacząco na ocieplenie relacji. Podczas poniedziałkowego spotkania mają zostać podpisane dwa memoranda – ws. pomocy finansowej dla Ukrainy w wysokości 610 mln euro na wsparcie reform wymaganych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i ds. współpracy energetycznej. Tematem rozmów będą również uproszczenie reżimu wizowego do UE oraz przewodnictwo Ukrainy w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).
Poniedziałkowe spotkanie ma jednak przede wszystkim utorować drogę do podpisania umowy stowarzyszeniowej podczas listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Najpierw jednak Bruksela chce, by władze w Kijowie spełniły liczne warunki: proces wyborczy zgodny z międzynarodowymi standardami, uregulowanie problemu wybiórczego stosowania prawa i przeprowadzenia reform uzgodnionych w planie stowarzyszeniowym, wyjście na wolność więźniów politycznych – Julii Tymoszenko i byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"