Premier zapowiedział, że w związku z planowanym odejściem Tomasza Arabskiego przewiduje zmiany w rządzie. O konkretnych decyzjach i personaliach Donald Tusk poinformuje na posiedzeniu Rady Ministrów w najbliższą środę
„Gazeta Polska” wielokrotnie pisała o smoleńskich tajemnicach ministra Arabskiego. Nasi dziennikarze ustalili, że spotkał się on w Moskwie z Rosjanami nie tylko w marcu 2010 r., lecz także już pod koniec stycznia. Jak twierdzą nasi informatorzy, notatkę dotyczącą tajemniczego styczniowego wyjazdu sporządziła nawet Służba Kontrwywiadu Wojskowego. W tekście Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego „Smoleńskie tajemnice ministra Arabskiego” nazwisko szefa Kancelarii Premiera pada w związku z tajemniczą śmiercią Grzegorza Michniewicza – dyrektora generalnego Kancelarii Premiera (odpowiadającego za ochronę informacji niejawnych). „Michniewicz zmarł 23 grudnia 2009 r. Być może to tylko przypadek, ale tego dnia w Polsce wylądował remontowany w rosyjskiej Samarze Tu-154 M 101, który potem rozbił się pod Smoleńskiem. (...) „Gazeta Polska” uzyskała w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie potwierdzenie, że Michniewicz przed zgonem wysłał do Tomasza Arabskiego telefoniczną wiadomość tekstową. Czego dotyczył ten SMS – nie wiadomo” - czytamy w „Gazecie Polskiej”
Tomasz Arabski dał się także poznać jako zagorzały obrońca premiera Tuska i wybitny cenzor. Jak relacjonował Tomasz Machała, w Izraelu doszło do niepokojącego incydentu. Szef Kancelarii Premiera zablokował trudne pytanie reportera PAP, który został wyznaczony do zadania pytania ze strony polskiej. Reporter PAP chciał zapytać Donalda Tuska o zapowiedzianą w Jerozolimie w kwietniu 2008 roku ustawę reprywatyzacyjną. Wówczas Szef rządu mówił, że powstanie ona w ciągu kilku miesięcy, a po trzech latach nie było jej nadal. Z relacji Machały wynika, że treść pytania jeszcze przed jego zadaniem poznał Tomasz Arabski i „próbował skłonić dziennikarza do zmiany pytania. Gdy to mu się nie udało, wyciągnął komórkę i zadzwonił do szefa Polskiej Agencji Prasowej. Po kilku minutach w kieszeni reportera PAP zadzwonił telefon. Reporter odebrał. Dzwonił jego szef. Szef zakazał mu zadawania pytania o ustawę reprywatyzacyjną”.