- Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało złożenie tego wniosku jeszcze jesienią – przypomina poseł głównej partii opozycyjnej w rozmowie z Niezalezna.pl. - Jednak ze względu na toczące się negocjacje, dotyczące budżetu Unii Europejskiej, zwlekaliśmy z tym. Nie chcieliśmy być posądzonymi o to, że dążymy do osłabienia pozycji rządu Donalda Tuska w trakcie tych negocjacji. Ponieważ negocjacje się zakończyły, wracamy do tego pomysłu. Rząd Donalda Tuska jest najgorszym rządem, który miała Polska po 1989 r. Każdy kolejny dzień funkcjonowania tego rządu może być stratą dla naszego kraju. Mamy nadzieję, że przy udziale profesora Piotra Glińskiego, bezpartyjnego przedstawiciela świata nauki, uda się zbudować na tyle szerokie porozumienie, że powstanie stabilny rząd, którym on będzie kierował. Ten gabinet ministrów będzie miał charakter przejściowy. Lecz wkrótce po jego powstaniu odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne, które wyłonią władze skuteczne, lepsze niż beznadziejny gabinet Donalda Tuska.
Czy, według Pana, prof. Gliński powinien mieć możliwość wystąpienia w Sejmie podczas debaty nad wotum?
- Oczywiście, że powinien. Jest konstytucyjna formuła wotum, która taką możliwość przewiduje. I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Gdyby jednak tak się nie stało, okazałoby się, że są łamane zasady konstytucyjne w naszym kraju.
Jednak, według zapewnień marszałek Sejmu Ewy Kopacz, na takie wystąpienie nie sejmowy pozwala regulamin. Jak stwierdziła – „poza listą mówców - może zabrać tylko urzędujący premier”.
- Pani Kopacz już wielokrotnie dawała dowód, że nie jest marszałkiem Sejmu, lecz funkcjonariuszem partyjnym. I realizuje tylko i wyłącznie polecenia jednego ugrupowania. W związku z tym, nie zdziwiłbym się, jeżeliby tak się zachowała. Chociaż, szczerze powiem, nie tego bym od niej oczekiwał.