W wrześniu 2014 r. obowiązkiem szkolnym zostaną objęte wszystkie sześciolatki. Rodzice nie będą już mieli wyboru, jak miało to miejsce do tej pory. W ławkach zasiądzie ponad 400 tys. maluchów. Tymczasem placówki szkolne – mimo zapewnień Ministerstwa Edukacji Narodowej – nie są przygotowane na ich przyjęcie, a samorządy nie mają pieniędzy na odpowiednie przystosowanie szkół.
Resort edukacji zdaje się nie widzieć problemu i zapewnia, że szkoły są przygotowane na przyjęcie 400 tys. sześcioletnich dzieci do pierwszych klas oraz chwali się swoimi "osiągnięciami".
- Szkoły, nauczyciele i samorządy są przygotowane na przyjęcie sześcioletnich dzieci do pierwszych klas w 2013 i 2014 r. Już w 90 proc. naszych szkół dzieci sześcioletnie w takiej czy innej formule uczestniczą w edukacji - oświadczyła wiceminister edukacji Joanna Berdzik.
Wiceminister edukacji przekonywała, że w ostatnim czasie w szkołach znacznie poprawiły się warunki higieniczno-sanitarne i chwaliła się, że zapewniono tam nawet ciepłą wodę. Resort jest dumny z tego, że wzrosło bezpieczeństwo uczniów i poprawiły się warunki ich przebywania w świetlicach szkolnych.
Zupełnie inny obraz polskich szkół przedstawiają przedstawiciele związków nauczycielskich, rodzice oraz posłowie opozycji, który obawiają się, że szkoły wbrew zapewnieniom MEN nie są gotowe na przyjęcie sześciolatków.
Kliknij i zobacz film:
