Można odnieść wrażenie, że wypowiedzi polityków partii rządowej są tworem instrukcji, jak mają się wypowiadać do mediów w sprawie afery drogowej.
- Polska nic nie oddaje – stwierdził w rozmowie z naszą reporterką Krzysztof Kwiatkowski, komentując decyzję KE o zamrożeniu pieniędzy europejskich. - Jestem przekonany, że zmienimy nastawienie Komisji Europejskiej. Bo na pewno Komisji nie zależy na tym, żeby wychodził sygnał publicznie, że karany są kraje członkowskie które tropią nieprawidłowości. Wskazują, nazywają rzeczy po imieniu, troszcząc się o wspólne europejskiej pieniądze. Bo taki sygnał oznaczałby, że w przyszłości kraje członkowskie ukrywałyby prawdę. Nie zachowałyby się jak Polska w tym wypadku, kiedy to polscy funkcjonariusze sami wskazali, że mogło dojść do zmowy cenowej. Sami zgłosili wniosek do prokuratury, informowali o tym na bieżąco. Więc jest to podstawa do wyróżnienia, do pochwalenia – przekonywał były minister sprawiedliwości.
W podobnym duchu wypowiedział się dziś szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. W jego opinii wstrzymanie przez KE wypłat części funduszy na inwestycje drogowe nie osłabia pozycji Polski w negocjacjach nad nowym budżetem Unii.
- Jest wręcz odwrotnie. Jeśli polskie instytucje, polska prokuratura jest zdolna do wykrycia zmowy cenowej, to buduje to nasz autorytet. Pokazuje, że państwo polskie sprawnie działa, i daje nam dodatkowe argumenty w naszych negocjacjach o szczodry budżet europejski - powiedział Sikorski dziennikarzom w Brukseli.
Sikorski powołał się też na swoją rozmowę z ministrem ds. europejskich Piotrem Serafinem, który - według relacji szefa dyplomacji - ocenił, iż właśnie „dostał mocny argument w negocjacjach (budżetowych), że Polska umie radzić sobie z przestępczością przeciwko unijnym instytucjom”.
Zobacz wypowiedź byłego ministra PO
