W skład Gruzińskiego Marzenia (GM) wchodzi aż sześć partii politycznych. Już po jego zwycięstwie w wyborach parlamentarnych w październiku ub.r. było wiadomo, że o stabilność w koalicji będzie trudno. Zbyt wiele dzieli koalicjantów. Nowo utworzony rząd robił wrażenie, jakby pochodził z łapanki: sportsmeni, ludzie wywodzący się z dawnego sowieckiego establishmentu oraz byli współpracownicy prezydenta Micheila Saakaszwilego.
Pierwsza rysa na jak dotąd gładkiej powierzchni Gruzińskiego Marzenia pojawiła się 22 stycznia. Do dymisji podał się wiceminister spraw zagranicznych Nikolaz Waszakidze. Dyplomata wyjaśnił, że rezygnuje ze stanowiska, bo nie zgadza się z kursem polityki zagranicznej obranym przez premiera, rosyjskiego oligarchę gruzińskiego pochodzenia, Bidzinę Iwaniszwilego.
Waszakidze pracował w MSZ Gruzji od 1998 r. W 2010 r. został mianowany na stanowisko zastępcy szefa resortu spraw zagranicznych. Zachował posadę również po porażce partii prezydenta Saakaszwilego, Zjednoczonego Ruchu Narodowego (ZRN), w wyborach parlamentarnych na jesieni ub.r. Jak tłumaczył, zgodził się na współpracę z nową władzą, ponieważ Gruzińskie Marzenie przekonało go, że będzie prowadziło prozachodnią politykę zagraniczną. Szybko stało się jednak jasne, że Gruzja podaża w zupełnie innym kierunku i dlatego postanowił odejść.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"