„Obecnie zwracam się z prośbą o niewpłacanie pieniędzy na moje konto – kontynuuje publicysta „Gazety Polskiej”. - Jeżeli w przyszłości organizacja takiej zbiórki okaże się konieczna, to się o nią zwrócę, jednak w obecnej sytuacji, gdy oczekuję na rozpatrzenie dwóch moich wniosków będących już w trakcie rozpatrywania – o wznowienie postępowania w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku oraz skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – zaspokajanie żądań Lecha Wałęsa jest niecelowe.
Mam poważne podstawy do żywienia nadziei, że oba te wnioski zostaną rozpatrzone pozytywnie, a wówczas otwarta zostanie droga do wykazania mojemu prześladowcy, że wydatek, który poniósł, żeby mnie upokorzyć, jest karą, jaką wymierzył sam sobie” – wskazuje Wyszkowski.