Pod koniec października „Rzeczpospolita” napisała, że śledczy na wraku samolotu Tu-154M w Smoleńsku znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa wskazała jednak, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, m.in. materiałów wybuchowych. Dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych - replikowała prokuratura.
Wkrótce okaże się, w jaki sposób prokuratura określi to, co znaleziono na wraku tupolewa. Tym razem prokuratorowi Szelągowi i innym śledczym nie będzie tak łatwo manipulować opinią publiczną.

