- Przygotowaliśmy nasz program w oparciu o bardzo konserwatywne założenia. Przyjęliśmy, że wzrost PKB będzie średnio wynosił 2 proc., a inflacja 3 proc. Jesteśmy uzależnieni od tego, jak będzie rozwijała się sytuacja w Europie i innych gospodarkach – powiedziała Beata Szydło na konferencji prasoowej.
- Rząd mówi, że nic się nie da. Nie ma planu i pomysłu. Usłyszeliśmy wizję na państwo, które nie ma szans na rozwój. Rząd mówi Polakom: "musicie trwać w tym marazmie, bo jest kryzys". Ale kryzys jest od kilku lat, od kiedy PO przejęła władzę – podkreśliła wiceprezes PiS.
- Mamy program, mamy plan, mówimy Polakom: można inaczej zarządzać finansami publicznym. Wiemy jak to robić, żeby Polska gospodarka się rozwijała - wyjaśniła Beata Szydło
- Nasz program obliczony jest na 10 lat. Ten program skierowany jest do ludzi pomiędzy 16 a 35 rokiem życia. Przy przygotowaniu tego planu skorzystaliśmy z rozwiązań, które już w Europie funkcjonują. Stworzymy 1 800 tys. miejsc pracy. To jest możliwe. Za rządów premiera Kaczyńskiego powstało 1 300 tys. miejsc pracy. Kaczyński wie jak to robić. Chodzi nam o to, by młodzi Polacy nie wyjeżdżali za granicę - dodała.
- Nie usłyszeliśmy od rządu, żadnego planu wyjścia z kryzysu. Pozostałe kraje europejskie takie programy wprowadzają. Zaczynają być o dwa kroki przed nami. Rząd mówi, żeby było na razie tak jak jest. My mówimy. Trzeba iść do przodu. Miała być zielona wyspa, a jest czerwony pożar - zakończyła Szydło.
