Funkcjonariusze mają zgromadzony materiał dowodowy, a całe zdarzenie było filmowane - powiedziała rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Emilia Karczewska. Co ciekawe - podczas "przestępstwa", czyli półgodzinnej operacji usuwania symboli znad stoczniowej bramy, policja nie zareagowała.
Jak podawała niezalezna.pl - prezydent Gdańska Paweł Adamowicz dalej broni swojej decyzji o zawieszeniu komunistycznego napisu - "(...) 32 lata temu nikomu nie przeszkadzał napis" - napisał Adamowicz na Twitterze.
Prezydent Gdańska poskarżył się również marszałek Sejmu Ewie Kopacz, bo zdejmowaniu napisu przyglądało się dwóch posłów PiS - "28 sierpnia w Gdańsku doszło do wydarzenia bez precedensu w najnowszej historii polskiej demokracji", budzącego "niesmak i przerażenie" - napisał Adamowicz.

