Duda podkreślił, że w rocznicę Sierpnia ludzie zbierają się w miejscach upamiętniających te wydarzenia, by oddać hołd bohaterom tamtych dni, "nie z powodu poprawności politycznej, ale z potrzeby serca".
"Polska demokracja nie może się kończyć, gdy wrzucamy kartkę do urny wyborczej, a później jest czteroletni dyktat partii lub koalicji rządzących. Mamy prawo do wyrażania swoich opinii, mamy prawo, tak jak związek zawodowy i 2 mln obywateli, wyrażania opinii na temat czasu naszej pracy" - dodał.
"Rządzący powiedzieli nam jedno: wasze miejsce jest na ulicy; my jesteśmy wybrani, my jesteśmy władzą i my wiemy, co dla was jest lepsze. Nie mogą zapominać o jednym: że sprawują władzę w imieniu społeczeństwa, a nie przeciwko swojemu społeczeństwu" - zaznaczył szef "S".
"Po 32 latach niestety, kto by przypuszczał, że musimy na nowo ściągać Lenina z bramy Stoczni Gdańskiej, że rządzący nie wpuszczają do parlamentu przedstawicieli 2 mln obywateli, którzy domagali się wniosku o referendum, pierwszy przewodniczący chce pałować związkowców, bo chcą realizować postulaty sierpniowe" - powiedział.

