Bielawny rozpoczął pracę 1 kwietnia jako „Doradca wojewody ds. analizy zagrożeń i działań prewencyjnych w zakresie bezpieczeństwa osób objętych specjalnym statusem ochrony”. W praktyce ma odpowiadać za bezpieczeństwo VIP-ów, którzy podczas EURO pojawią się w Krakowie. Pod Wawelem będą trenować reprezentacje Włoch, Anglii i Holandii.
Informację o zatrudnieniu Bielawnego potwierdziła rzecznik wojewody małopolskiego Monika Frenkiel. - Pan Bielawny został zatrudniony na podstawie umowy zlecenia od 1 kwietnia do 31 lipca 2012 r. To, że ktoś ma zarzuty, nie oznacza, że nie może być zatrudniony. Do czasu uznania winy prawomocnym wyrokiem sądowym obowiązuje domniemanie niewinności – powiedziała Frenkiel.
W zakresie obowiązków Bielawnego jest: analiza zagrożeń i przygotowanie planu zapewnienia bezpieczeństwa osobom, którym należy się szczególna ochrona, koordynacja i opiniowanie planów zabezpieczeń oraz nawiązanie kontaktów z federacjami piłkarskimi i placówkami dyplomatycznymi krajów, których reprezentacje będą przebywały w Krakowie.
Bielawny po przedstawieniu zarzutów został zawieszony przez szefa BOR Mariana Janickiego i zdymisjonowany ze stanowiska wiceszefa BOR przez ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego. - Nadal jest zawieszony w czynnościach. Zanim jednak usłyszał zarzuty, wystąpił do szefa BOR o zgodę na dodatkowe zatrudnienie i ją otrzymał – tłumaczy rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz.
Bielawny jako funkcjonariusz zawieszony w czynnościach otrzymuje 50 proc. swojej pensji.
Nowy pracodawca Bielawnego - Jerzy Miller - był do niedawna szefem państwowej komisji badającej katastrofę smoleńską. Końcowy raport komisji obciążał pilotów i ani słowem nie wspominał o zaniedbaniach Biura Ochrony Rządu, które podlegało wówczas Millerowi jako ministrowi spraw wewnętrznych.
9 lutego tego roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga postawiła gen. Bielawnemu zarzuty niedopełnienia obowiązków w trakcie działań BOR podczas przygotowań wizyt w Smoleńsku prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska oraz poświadczenia nieprawdy w dokumencie. Jak informowała wówczas rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur, Bielawny nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Nie rozmawiał też z mediami.
Pierwszy z zarzutów zagrożony jest karą do trzech lat więzienia, a drugi do lat pięciu.
Bielawny służył w Biurze Ochrony Rządu od 1991 r.
Praska prokuratura bada wątki, które zostały wyłączone na przełomie marca i kwietnia zeszłego roku z głównego postępowania w sprawie katastrofy smoleńskiej, prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Dotyczą one okresu od września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 r. i badana jest w nich sprawa ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie i BOR w związku z przygotowaniami wizyt w Katyniu premiera Donalda Tuska (7 kwietnia 2010 r.) i prezydenta Lecha Kaczyńskiego (10 kwietnia).

