Była to pierwsza masową zbrodnia na ludności cywilnej Warszawy i okolic, oraz w Generalnym Gubernatorstwie.
W reakcji na wiadomość o śmierci Niemców, wbrew międzynarodowemu prawu okupanci zastosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Policja niemiecka postawiona w stan pogotowia aresztowała 120 mężczyzn.
Mężczyźni liczyli od 16 do 70 lat, wśród nich byli zarówno rzemieślnicy, kupcy i robotnicy, pracownicy umysłowi, dziennikarz oraz oficer Wojska Polskiego. Część zatrzymanych przebywała w Wawrze jedynie tymczasowo.
Jan Bijata, autor książki "Wawer" pisze: "Obydwie kompanie policyjne liczące około 300 ludzi dotarły do Wawra przed godziną 22.30. Samochody zatrzymały się przy stacji kolejki wąskotorowej. Stąd kompanie udały się marszem do komendy placu w Aninie przy ulicy Drugiej Poprzecznej nr 3. Tutaj dowódca batalionu wysłuchał meldunku Oberleutnanta Stephana, po czym wydał rozkaz dowódcom kompanii: Aresztować wszystkich mężczyzn i sprowadzić do komendy placu"
Mężczyzn postawiono przed tzw. sądem doraźnym pod przewodnictwem mjr. policji Wilhelma Wenzla i w obecności dowodzącego akcją ppłk. Maxa Daume.
Sąd rejestrując tylko personalia skazał 114 osób na śmierć.Antoni Bartoszek, właściciel restauracji w której zginęli dwaj Niemcy, został dotkliwie pobity i powieszony u wejścia do lokalu, przed zapadnięciem "wyroku" sądu doraźnego.
Egzekucja odbyła się na niezabudowanym placu pomiędzy ulicami Błękitną a Spiżową (obecnie ul. 27 grudnia) w Wawrze o godzinie 6 rano. Mężczyźni zostali rozstrzelani przy użyciu karabinów maszynowych. W czasie przeprowadzania na miejsce kaźni, jednemu z mężczyzn udało się zbiec. Samą egzekucję, mimo odniesionych ran, przeżyło 7 osób.
Po wojnie Max Daume i Wilhelm Wenzl zostali skazani na karę śmierci.