Jak informuje „Fakt”, gaże Bellucci z reguły przekraczają milion euro. Andrzej Wajda chciał, żeby w jego filmie słynna aktorka zagrała włoską dziennikarkę Orianę Fallaci.
Już na początku negocjacji pojawiły się problemy. Monice Bellucci zaproponowano za udział w filmie Wajdy 150 tys. euro. Aktorka zgodziła się zagrać za taką stawkę dopiero po długich negocjacjach, które od początku prowadził Robert Kozyra.
Gdy wydawało się, że wszystko jest już ustalone, okazało się, że Wajdy nie stać na Bellucci, a kwota 150 tys. euro okazała się dla producentów zbyt wysoka.
- Nie mamy tyle pieniędzy, a nie mogę udawać, że spełnimy wszystkie wymagania, które przynależą jej, gdy realizuje filmy na świecie. Nie mogliśmy się tego podjąć, ponieważ to byłoby nierozsądne z naszej strony. Mamy środki na to, żeby zrobić polski film i nie będziemy udawać, że coś jest, gdy tego nie ma – oświadczył Andrzej Wajda.
Całą sytuacją jest oburzony Robert Kozyra, który negocjował z Bellucci udział w filmie Wajdy.
– To była najbardziej niekomfortowa rozmowa w moim życiu zawodowym, musiałem poinformować Bellucci, że nie dojdzie do podpisanie właśnie wynegocjowanego kontraktu. Reakcją był szok i niedowierzanie, bo jeszcze dzień wcześniej poprosiłem ją o nagranie listu wideo na konferencję rozpoczynającą zdjęcia do filmu. Miała powiedzieć, że cieszy się z przyjazdu do Polski i ze spotkania z Andrzejem Wajdą. Moje kontakty biznesowe oparte na wieloletnim zaufaniu są dla mnie zbyt ważne i cenne, by zakłóciły je niezrozumiałe dla mnie decyzje, dlatego zakończyłem współpracę z produkcją tego filmu – tłumaczy w rozmowie z „Faktem” Robert Kozyra.