Zamiar kandydowania deklarował także Ryszard Kalisz, jednak posłowie SLD wybrali Millera. Były premier wygrał ze swoim oponentem trzema głosami. Na Kalisza głosowało 11 posłów, na Millera 14. Oddano także jeden głos nieważny.
Miller przed rozpoczęciem posiedzenia klubu powiedział dziennikarzom, że jego rywal to bardzo dobry polityk i świetny prawnik. Poinformował, że jeśli wygra, zaproponuje Kaliszowi stanowisko swojego zastępcy. Zapowiedział też, że jeśli przegra, pogratuluje zwycięzcy i będzie lojalnym współpracownikiem nowego przewodniczącego.
- Ani przed głosowaniem, ani w trakcie, ani później nie usłyszycie ode mnie innych słów o Leszku Millerze poza chwaleniem. Uważam, że to jest rywalizacja nie tyle personalna, co rywalizacja pewnych koncepcji - powiedział z kolei Kalisz dziennikarzom przed rozpoczęciem posiedzenia klubu.
Ryszard Kalisz ocenił, że dobrze się stało, iż jest dwóch kandydatów. Pytany czy w przypadku, gdyby szefem klubu został Miller, on przyjąłby inną funkcję w prezydium klubu powiedział, że nie.
W dyskusjach kuluarowych byli i obecni posłowie SLD wskazywali, że większe szanse na zwycięstwo miał Leszek Miller.
W kadencji, która się rozpocznie 8 listopada, klub SLD liczy 27 posłów, najmniej w historii.