W kwietniu umorzyła ona śledztwo dot. nieprawidłowości przy zabezpieczeniu śladów i dowodów na miejscu zdarzenia po śmierci Blidy.
Jednak według „Gazety Wyborczej” uzasadnienie umorzenia nie zawiera odpowiedzi na najważniejsze wątpliwości ekspertów i posłów komisji śledczej badającej okoliczności tej śmierci. Zdaniem gazety, ślady na kurtce agentki ABW, która była z Barbarą Blidą w chwili śmierci, mogłyby wyjaśnić, co się naprawdę stało. Ale po strzale agentka dostała nową kurtkę. Nie wiadomo więc, którą zbadali kryminolodzy. Śladów nie znaleźli.
Okazuje się jednak, że wątpliwości „Gazety Wyborczej” i kolejne teorie związane ze śmiercią Barbary Blidy rozwiewa rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania, który nie ma wątpliwości, że kurtka, w której agentka weszła do domu Barbary Blidy została zabezpieczona, przekazana do badań i poddana szczegółowym badaniom kryminalistycznym.
Zdaniem śledczych, z materiału filmowego zabezpieczonego w sprawie wynika jednoznacznie, w której kurtce funkcjonariuszka ABW weszła do domu.
- Była to kurtka czarna, dżinsowa, typu Levis – wyjaśnił Krzysztof Kopania.
Przyznał, że inna agentka ABW poproszona została o przywiezienie innej kurtki, ponieważ funkcjonariusze spodziewali się, że kurtka agentki Barbary P. zostanie zabezpieczona jako dowód.
- Nie ulega wątpliwości, że kurtka, która została jej przywieziona, była koloru granatowego bądź niebieskiego i tą samą kurtkę funkcjonariuszka ABW dostała od Barbary P. z powrotem - mówił Kopania.
Kurtkę zabezpieczył prokurator, który pojawił się na miejscu i odebrał od funkcjonariuszki, która była w nią ubrana. Kopania przyznał, że w trakcie śledztwa prokurator zeznał, że nie pamięta szczegółów okoliczności związanych z zabezpieczeniem kurtki i pojawiło się stwierdzenie, że mogła zostać zabezpieczona w foliowym worku.
- Tymczasem z dokumentacji, którą posiada prokuratura wynika jednoznacznie, że kurtka została zabezpieczona do papierowego worka i ten przedmiot został zabezpieczony metryczkami komendy policji w Siemianowicach Śląskich. W momencie otwarcia papierowej torby w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym kurtka była zaopatrzona w pieczęcie siemianowickiej komendy. Wcześniej ją także opisano i sfotografowano - dodał prokurator.
Odnosząc się do nieujawnienia śladów prochu i krwi na kurtce agentki, Kopania powiedział, że z opinii biegłych wynika, że z wzajemnego usytuowania funkcjonariuszki ABW i Barbary Blidy wynika, że wcale nie musiało dojść do zabrudzenia kurtki krwią.
- Z opinii biegłego powołanego przez prokuraturę wynika, że możliwa jest sytuacja, iż pomimo bliskości osoby oddającej strzał samobójczy z przyłożenia w pomieszczeniu, cząstki GSR, czyli prochu powstałe po takim wystrzale, nie osiądą na osobie znajdującej się w pobliżu. Z tą samą argumentacją - co wynika z materiałów, które mamy - zgadza się ekspert sejmowej komisji śledczej - powiedział Kopania.
Przyznał, że czynności procesowe zaczęły się na miejscu zdarzenia dopiero o godz. 10.50 (trzy godziny po zdarzeniu), ale wcześniej zostało ono zabezpieczone; zabezpieczono też kurtkę agentki. Zdaniem prokuratury, na przesunięcie czasu oględzin miała wpływ zmiana prokuratury wyznaczonej do prowadzenia tej sprawy. Konieczne było też sprowadzenie medyka sądowego i techników kryminalistycznych.
Prokurator zaznaczył, że na broni znaleziono ślady linii papilarnych, ale „nie nadawały się one do badań identyfikacyjnych”.
- Zdaniem biegłych nie zawsze możliwe jest ujawnienie śladów mimo dotyku, bowiem ich powstanie i zachowanie w stanie nadającym się do identyfikacji czy ich dość szybki zanik bądź brak czytelności zależy od wielu czynników, m.in. właściwości podłoża, ilości i jakości substancji potowo-tłuszczowej, czasu kontaktu z podłożem czy siły nacisku - zaznaczył rzecznik.
Podkreślił jednocześnie, że na języku spustowymi i kabłonku rewolweru ujawniono DNA pochodzące od Barbary Blidy.
- To wskazuje na to, że trudno mówić o zacieraniu śladów na rewolwerze – uważa prokurator.
Kopania podkreślił, że zdaniem biegłych z zakresu daktyloskopii sposób zabezpieczenia i przekazania do badań śladów zabezpieczonych w toku oględzin „nie budzi żadnych zastrzeżeń”.
- Ekspertka podała jednoznacznie, że nie stwierdziła żadnych okoliczności, które mogły by wskazywać na zacieranie śladów pozostawionych na przedmiotach przekazanych do badań, a stanowiących dowody w sprawie - dodał.
Barbara Blida - b. minister budownictwa i b. posłanka SLD - zastrzeliła się 25 kwietnia 2007 r., kiedy funkcjonariusze ABW przyszli przeszukać jej dom w Siemianowicach Śląskich i zatrzymać ją na polecenie Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Miał jej zostać przedstawiony zarzut w śledztwie dotyczącym tzw. afery węglowej.