Wojewodowie mazowiecki i wielkopolski zdecydowali w czwartek, że najbliższe mecze ligowe Legii i Lecha odbędą się bez publiczności.
- Istnieje wiele przesłanek, że decyzje wojewodów są czysto polityczne i nie mają wiele wspólnego z troską o bezpieczeństwo, ład i porządek publiczny. A ich zasadniczą, bądź nawet jedyną przyczyną jest polityczno-wyborcza potrzeba szefa Platformy Obywatelskiej, a zarazem premiera – powiedział Dorn na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie.
Zwrócił się też do przewodniczącego sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Marka Biernackiego oraz szefowej komisji Kultury Fizycznej Elżbiety Jakubiak z prośbą o zwołanie posiedzeń tych komisji w sprawie tych decyzji. Poseł skierował do szefów komisji list w tej sprawie.
W liście domaga się wyjaśnień, jakie konsekwencje polityczne i służbowe zamierzają wyciągnąć minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller i premier Donald Tusk wobec wojewody kujawsko-pomorskiej Ewy Mes.
- Wojewoda, pomimo negatywnej opinii komendanta policji, wydała pozwolenia na rozegranie meczu o Puchar Polski. A przecież było wiadomo, że lekkoatletyczny stadion w Bydgoszczy nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Dowodem tego było tłumienie na tym obiekcie zamieszek 25 sierpnia 2010 roku - podkreślił.
Poseł zaznaczył też, że negatywne opinie komendantów stołecznego i wielkopolskiego odwołują się przede wszystkim do faktów odpalenia rac podczas rozgrywek w Bydgoszczy. - Warto by zadać pytanie, na ilu stadionach wcześniej w Polsce podczas meczów piłkarskich dochodziło do podobnego czynu? Czy w związku z tym wojewodowie w Polsce będą wydawać analogiczne zakazy? - pytał Dorn.
Chciał się też dowiedzieć, dlaczego wprowadzono zakaz udziału publiczności na stadionach Warszawie oraz Poznaniu. - Stadiony te uchodzą za najbezpieczniejsze w Polsce. Tymczasem niedawno dopuściło się zorganizowanie imprezy masowej na stadionie, który jest niedostosowany do tego pod względem bezpieczeństwa - podkreślił.
Dorn zwrócił się z apelem do kibiców Legii Warszawa. - Dowiedziałem się, że kibice planują o godz. 18.30 protestować przeciw decyzji rządu. Apeluję zatem, aby ta demonstracja była pokojowa. Tusk marzy, by manifestacja przerodziła się w zadymę. Jest mu to potrzebne politycznie - powiedział.