Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił postanowienie, na podstawie którego Zbigniew Ziobro został w 2025 r. zatrzymany i przymusowo doprowadzony na przesłuchanie przez sejmową komisję śledczą. Były minister został przez policję doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej 29 września 2025 r. wprost z samolotu. Przesłuchanie Ziobry trwało ok. 5 godzin. Teraz Ziobro może wystąpić o zadośćuczynienie.
Decyzją SA Ziobro skomentował na antenie Telewizji Republika. Jak wskazał, "jest to w ostatnim czasie kolejne rozstrzygnięcie, które wskazuje na drastyczne łamanie zasad prawa, jakie w Polsce obowiązują". - Zatrzymanie, pozbawienie kogokolwiek wolności, abstrahując od tego, czy jest posłem czy nie, musi być uzasadnione przesłankami opisanymi w prawie, jest to wartość chroniona konstytucyjnie i sąd wskazał, że doszło tutaj do oczywistego złamania tych zasad - powiedział
"Nie ulega wątpliwości, że została zmanipulowana ta opinia, wniosek tej pseudo-komisji śledczej [...] Ta pseudo-komisja śledcza działała podwójnie nielegalnie. Nie tylko że nie miała umocowania [...] do podejmowania tego rodzaju działań i składania wniosków do sądów, ale do tego w tym wniosku, najnormalniej w świecie nakłamała i to pisze sąd, że opis faktów, które miałyby uzasadniać moje zatrzymane nie odpowiada rzeczywistości, jest nieprawdziwy"
– powiedział.
Dodatkowo - jak mówił - że "aby zatrzymać kogokolwiek, trzeba wykazać naprzód, że w sposób nieusprawiedliwiony nie stawił się wcześniej wezwany". - Tymczasem wszystkie trzy przypadki, które były podstawą oceny sądu pierwszej instancji na podjęcie decyzji o moim zatrzymaniu, prawomocnie zostały wcześniej ocenione przez inne składy sądzące i stwierdzono, że we wszystkich tych sprawach moja nieobecność była usprawiedliwiona - podkreślił.
Zadośćuczynienie dla polityka
Pytany o to, o jakie zadośćuczynienie wystąpi powiedział, że "myśleniem, na którym się koncentruje jest przywrócenie w Polsce elementarnych zasad państwa prawa". Przyznał, że obecnie nie stać go na przeprowadzanie badań, które są zalecane przez onkologów, jednak oświadczył, że "pieniądze nie były nigdy dla niego priorytetem".