Ubiegłoroczne wybory do sejmiku woj. łódzkiego wygrało PiS, wprowadzając tam 17 radnych. Koalicja Obywatelska ma 12 radnych, a czterech - Polskie Stronnictwo Ludowe. Jeden mandat zadecydował o przejęciu przez PiS władzy w 33-osobowym samorządzie wojewódzkim, w którym przez lata rządziła koalicja PO-PSL.
Po wyborach protest do sądu ws. głosowania w okręgu nr 5 skierniewicko-tomaszowskim złożyło PSL. W tym okręgu zdaniem ludowców wynik został wypaczony, ponieważ błędnie zakwalifikowano, jako nieważne wiele kart. Według PSL kart uznanych za nieważne z powodu ich nieostemplowania w tym okręgu było ponad 260, a Stronnictwu do zdobycia drugiego mandatu zabrakło 127 głosów.
Dziś sąd oddalił wniosek m.in. o powtórzenie wyborów w okręgu nr 5, wskazując, że protest nie może być uwzględniony, ponieważ - pomimo istniejących nieprawidłowości - nie doszło do wypaczenia wyników wyborów.
"Sąd po zliczeniu wszystkich głosów, oddanych na kartach uznanych za nieważne, przeliczył je na mandaty, które przypadałyby przy uwzględnieniu wszystkich głosów oddanych w wyborach do sejmiku województwa łódzkiego i doszedł do przekonania, że mimo istniejących nieprawidłowości, nie przekłada się to na inną liczbę mandatów. Nie zachodzi więc przesłanka umożliwiająca unieważnienie wyborów w tych obwodach, co do których pełnomocnik wyborczy zgłosił zastrzeżenia"
– wyjaśniła przewodniczący składu sędziowskiego Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek.
Orzeczenie jest nieprawomocne.