Maliszewski dodał, że osoby niezdecydowane i bierne będą pamiętać m.in. "postawę Donalda Tuska w stosunku do emigrantów, do tego zagrożenia". To może sprawić, że takie osoby 15 października zdecydują się oddać głos na Prawo i Sprawiedliwość.
Odnosząc się do strategii Tuska, prof. Maliszewski zwrócił uwagę, że jest ona podobna do 2007 roku.
"To był podobny mechanizm, gdzie Donald Tusk bazował na negatywnych negocjacjach i nawet jak pytano, jaki jest powód głosowania na Platformę to wtedy ci wyborcy wskazywali, że to jest głosowanie anty-PiS, nie na program" - zauważył Maliszewski. Dodał, że Donald Tusk "od lat powtarza te same socjotechniki, które bazują na emocjach, na budowaniu niechęci wobec Prawa i Sprawiedliwości".
Jego zdaniem, chociaż sondaże nie wskazują jeszcze na samodzielną większość, to taki scenariusz jest możliwy. "Tylko musimy się zmobilizować, musimy działać jak jedna drużyna i wierzyć w sukces" - podkreślił.