Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Wałęsa stwierdził, że... w bezpiece byli patrioci. "Jedno nazwisko wymieniam"

Lech Wałęsa zamieścił dziś nagranie w mediach społecznościowych - odnosił się w nim do umorzenia jego sprawy przez prokuraturę i zrobienia z niego analfabety. "To prawda" - oznajmił, mówiąc o ograniczonej możliwości pisania i "debiliźmie". Lecz w jego długim przemówieniu znalazł się też inny wątek - Wałęsa mówił o... patriotach w bezpiece. Wymienił jedno nazwisko. "To się nie dzieje na serio! Nie!" - podsumował Sławomir Cenckiewicz.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie. Postępowanie dotyczyło składania przez byłego prezydenta fałszywych zeznań w kwestii autentyczności dokumentów z tzw. teczek Kiszczaka – w tym teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek". Choć biegli z prestiżowego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie uznali wcześniej, że większość podpisów pod doniesieniami została sporządzona przez byłego prezydenta, prokuratura uznała, że Wałęsa... był analfabetą. W ten sposób były prezydent uniknie odpowiedzialności.

W nowym nagraniu Wałęsa potwierdził wersję prokuratury, mówiąc o analfabetyzmie, a nawet debiliźmie.

Teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura. Że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm, który powstał, bo przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu (...) To prawda. Miałem wtedy ograniczone możliwości tworzenia pisemnego, ale to ten debilizm, to lekceważenie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować nierealne problemy

– stwierdził były prezydent.

Lecz Wałęsa mówił więcej - także o... bezpiece. 

Wałęsa: W bezpiece byli patrioci. Jedno nazwisko wymieniam

"Jedno nazwisko wymieniam, bo mógłbym paru wymienić, paru patriotów pracujących w bezpiece. Ale wymienię jednego, tego najważniejszego. Burak się nazywał. I kiedy nastąpiło zwycięstwo, zgłosił się do mnie, przeprosił mnie za to. Powiedział, że jest w stanie opisać to wszystko i opisać to" - powiedział Wałęsa, dodając: - Jak przyjdzie do sądu, to powie, jak wyglądała prawda. Nie tylko on się wtedy zgłaszał, tam było paru patriotów, którzy też dążyli do wolnej Polski, ale uważali, że ja robię to za szybko, za wcześnie.

Nazwisko "Burak" nie umknęło Sławomirowi Cenckiewiczowi, który przypomniał, kim był człowiek przywołany przez Wałęsę.

"Mjr Józef Burak z Biura Studiów SB - zaprawiony w walce z Solidarnością, łącznik ze Stasi, który w swojej szafie przechowywał teczki Bolka w latach 1982-83 - został według Wałęsy patriotą polskim!" - zauważył Cenckiewicz. "To się nie dzieje na serio! Nie!" - podsumował.

Józef Burak - esbek, którego... docenił Wałęsa

Józef Burak był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, który przeszedł drogę od szeregowego pracownika na Podlasiu do kierowniczego stanowiska w centrali MSW w Warszawie. Służbę w SB rozpoczął w listopadzie 1973 roku jako inspektor operacyjny w Komendzie Powiatowej MO w Dąbrowie Białostockiej, a rok później przeszedł do Białegostoku. W latach 1975–1980 pracował w Wydziale III Komendy Wojewódzkiej MO w Białymstoku, a od 1979 roku w Wydziale III „A”, który zajmował się tzw. ochroną gospodarki. Awansował od młodszego inspektora do starszego inspektora.

Jesienią 1980 roku, w czasie narodzin „Solidarności”, trafił do centrali MSW w Warszawie, do Departamentu III „A”. W lipcu 1982 roku, w okresie stanu wojennego, został zastępcą naczelnika Wydziału II Biura Studiów SB. Była to jednostka znana z rozpracowywania opozycji i podziemnej „Solidarności”. Karierę zakończył w stopniu majora jako zastępca naczelnika Wydziału IV Departamentu Studiów i Analiz MSW, gdzie służył od października 1989 do lipca 1990 roku, czyli do czasu likwidacji SB.

Szkolił się m.in. w ośrodku w Supraślu, na studium podyplomowym Akademii Spraw Wewnętrznych w Świdrze oraz przez pięć miesięcy w 1985 roku w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa Publicznego ZSRS, czyli uczelni KGB. W latach 1987–1988 trzykrotnie był delegowany służbowo do NRD.

Wałęsa usunął film

Co ciekawe, pod filmem, który zamieścił Wałęsa - gdzie padło m.in. nazwisko Józefa Buraka - zaroiło się od negatywnych komentarzy i po jakimś czasie... film zniknął. Zanim laureat pokojowej nagrody Nobla usunął nagranie, zaczął wdawać się w słowne utarczki z komentującymi.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka