We wtorek sfinalizowano jedną z największych transakcji w historii rynku medialnego – Paramount Skydance za kwotę 110 mld dol. ostatecznie przejęło Warner Bros. Discovery, dotychczasowego właściciela TVN. Operacja wywołała panikę wśród polskich środowisk liberalno-lewicowych, które robią wszystko, aby nie stracić kontroli nad przekazem swojej medialnej tuby propagandowej. Pierwszym ich znaczącym ruchem było wpisanie w 2024 r. stacji z Wiertniczej na listę podmiotów strategicznych. Dzięki tamtej decyzji premiera Donalda Tuska resort aktywów państwowych będzie mógł teraz przeprowadzić postępowanie, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy zmiana właściciela TVN zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu w Polsce.
MAP będzie badała, czy TVN nie zagraża bezpieczeństwu
Dyrektor departamentu komunikacji w MAP Przemysław Kuk w rozmowie z Polską Agencją Prasową przekazał, że postępowanie administracyjne może zakończyć się dwojako: albo minister uzna, że transakcja nie ma wpływu na bezpieczeństwo i porządek, albo wyda decyzję o stwierdzeniu niedopuszczalności wykonywania przez dotychczasowego akcjonariusza spółki TVN SA praw z akcji, a co za tym idzie – nakaże „zbycie akcji spółki TVN SA w wyznaczonym terminie”.
O sprawę był pytany wczoraj w Kanale Zero sam minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, który próbował stworzyć wrażenie, że cała sytuacja jest zwykłą procedurą administracyjną. – Ale tu przecież nikt nie mówi, że ktoś zagraża. My mówimy o postępowaniu administracyjnym, które zgodnie z wytycznymi wynikającymi z ustawy musi zostać przeprowadzone. W związku z tym uspokajam rozgrzane głowy, bo X się wczoraj rozgrzał do czerwoności, a to jest po prostu czysta procedura. Mamy na to dziewięćdziesiąt dni i po tych dziewięćdziesięciu dniach zostanie podjęta decyzja administracyjna – mówił dalej.
Obawy, o których nikt wcześniej nie słyszał
„Codzienna” zwróciła się do prof. Hanny Karp, wiceprzewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, z pytaniami dotyczącymi zapowiedzi rządzących.
– Uważam, że opinia publiczna będzie bardzo zainteresowana przebiegiem tego postępowania. Zobaczymy, na ile wpisanie stacji TVN na listę spółek strategicznych będzie miało realne znaczenie. Jeżeli chodzi o KRRiT, to nikt z ministerstwa czy rządu nie konsultował z nami tych działań na żadnym etapie. Przypomnijmy, że regulatorzy i instytucje unijne ostatecznie pozytywnie wypowiedziały się na temat tej transakcji. Stało się to mimo ogromnego lobby sprzeciwiającego się sprzedaży ze względu na obawy o przesunięcia, które mogą nastąpić na rynku medialnym. Czy to będzie zagrażało interesowi publicznemu? Pierwszy raz się o czymś takim dowiadujemy. Nie słyszeliśmy podobnych obaw, mimo że powszechnie wiadomo, że TVN jest stacją mocno upolitycznioną, od początku reprezentującą interesy środowiska postkomunistycznego i elit liberalnych
– powiedziała „GPC” prof. Karp.
– Ze strony KRRiT jesteśmy gotowi na rozmowy i przygotowanie opinii. Mamy wysokiej klasy specjalistów od rynku medialnego i takie działanie zostałoby dobrze odebrane. Niestety nie widzę woli ze strony ministerstwa, a tym bardziej ze strony premiera. Przynajmniej od trzech lat KRRiT jest przez urząd premiera i różne ministerstwa świadomie pomijana, a jej znaczenie jest celowo umniejszane. Myślę, że niezależnie od działań rządu Rada przygotuje opinię na temat sytuacji, która nastąpi na polskim rynku medialnym na skutek pewnych możliwych przesunięć – poinformowała nas wiceprzewodnicząca KRRiT.
„Nigdzie nie napisano, że media muszą się podobać władzy”
„Codzienna” skontaktowała się z mec. Markiem Markiewiczem, autorytetem w dziedzinie prawa medialnego oraz pierwszym w historii przewodniczącym KRRiT, aby poprosić o komentarz do zapowiedzianych przez MAP działań.
– W 2024 r. pan premier, o dziwo, nie uznał Telewizji Polskiej w likwidacji za podmiot strategiczny, a tylko dwie telewizje, czyli Polsat i TVN. Tym samym dał do zrozumienia, że państwo ma jakiś monopol kontroli nad prywatnymi podmiotami. To pierwsza kwestia, o której wiadomo było, że wzbudzi niepokój prywatnych właścicieli, ale także organizacji międzynarodowych. Tego typu kontrola nie wynika bowiem z jakiejkolwiek konwencji czy podstaw, tylko może być co najwyżej wyrazem opinii rządu na temat funkcjonowania tych jednostek
– powiedział „GPC” mec. Markiewicz.
– Nie bardzo rozumiem, co miałoby oznaczać skorzystanie z tego przepisu, który dowodziłby, że TVN po przekształceniach własnościowych jest niebezpieczny dla Polski. Przecież to nonsens i jako taki będzie odebrany zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie. Stanowi bowiem nieuprawnioną ingerencję państwa w funkcjonowanie podmiotów prawnych, i to na poziomie samego sensu ich istnienia, a nie działań, które przecież zawsze mogą być przedmiotem oceny
– dodał prawnik.
Podkreślił również, że media nie są od tego, aby podobać się władzy. – Wydaje się, że jest to schemat bliski myśleniu marszałka Włodzimierza Czarzastego i jego formacji, natomiast niemający nic wspólnego z demokratycznym państwem prawnym. Nigdzie nie napisano, że media muszą się podobać władzy. Nie wyobrażam sobie interpretacji wskazującej na niebezpieczeństwo danej telewizji dla porządku publicznego i interesów państwa. Ciekawe też, że do tej pory nikomu nie przeszkadzało, że w przeszłości właścicielem była spółka istniejąca na lotnisku – przypomniał mec. Marek Markiewicz.
Czy minister może nakazać sprzedaż akcji TVN?
Naszego rozmówcę zapytaliśmy również, czy możliwy jest scenariusz, w którym po przeprowadzeniu postępowania minister aktywów państwowych wyda decyzję nakazującą zbycie akcji spółki TVN SA.
– Ale komu nakazać? Właścicielom poza Polską minister, dość słabo rozpoznawalny nawet w Polsce, ma nakazać sprzedać akcje? Co najwyżej może zwrócić się do KRRiT, aby cofnęła koncesję TVN. Natomiast każdy z tych kierunków wydaje się absurdalny na gruncie zasad funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego. Nie jest moim zadaniem bronienie czy oskarżanie TVN, ale jest on własnością prywatnego właściciela. Działanie stacji podlega kontroli i ocenie KRRiT, czyli organu konstytucyjnego do takiej działalności powołanego, a nie ministra MAP. W związku z tym dochodzi do kolejnego pogwałcenia uprawnień KRRiT i niedostrzegania jej roli. Reasumując, nie jest to komfortowa sytuacja dla kogokolwiek, a szczególnie dla tych, którzy chcieliby uznać, że Polska jest w tej chwili państwem prawa, bo nie jest
– powiedział „GPC” mec. Marek Markiewicz.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!