Dziś jesteśmy już po całej serii różnorodnych form agresji poniżej progu otwartej wojny, wśród których są m.in. inwazje dziesiątek dronów, zamach terrorystyczny czy uderzenie rakietą. Widać gołym okiem, iż działania Kremla stają się coraz bardziej niebezpieczne i ostentacyjne. Rosjanie zintensyfikowali ofensywę na zachodnią część Ukrainy, bardzo często w rejonach położonych tuż przy granicy z Rzeczpospolitą. O zagrożeniu mówią wszystkie strony politycznego sporu, i to chyba jedyna wyraźnie wspólnie podzielana opinia. Jednocześnie wraz z intensyfikacją rosyjskiej presji pogłębiane są chaos i podziały społeczne w naszym kraju. Premier co rusz przestrzega przed wrogimi działaniami Moskwy i na tym samym oddechu zapowiada używanie kija bejsbolowego w życiu publicznym. Mówi w Sejmie: „Nie może być podziałów, musimy współpracować”, by chwilę później zapowiadać siłowe wejście do Trybunału Konstytucyjnego. Rosja testuje odporność państw leżących w jej zasięgu, co do których rości sobie władztwo – o tym przecież mówił Putin, przedstawiając warunki NATO. Takie „sprawdzanie” nie ogranicza się jedynie do potencjału obronnego. Słabe państwo to przede wszystkim państwo rozbite wewnętrznie, z rozchwianymi instytucjami, niejasnymi kompetencjami czy wręcz niepewną legalnością. Takie, które duża część obywateli uznaje za opresyjne. Takie, któremu nie ufa i z którym wyklucza współpracę. Właśnie do takiego stanu – wraz ze swoimi koalicjantami – doprowadził Polskę Donald Tusk. Nie tylko nie poczynił znaczących postępów w budowaniu systemów będących w stanie realnie stawić opór agresorowi, lecz także przemocą, pogardą, chaosem i łamaniem prawa bezpowrotnie utracił zaufanie znaczącej części społeczeństwa. Jeśli pojawi się prawdziwe zagrożenie, bardzo trudno będzie mu przekonać ludzi do dyscypliny, zaangażowania i współpracy. Koalicja 13 grudnia po prostu obniżyła zdolności obronne Polski, wprowadzając nas w stan jakiejś upiornej publicznej wojny domowej. Planowany napad na Trybunał Konstytucyjny – jeśli stanie się faktem – dramatycznie pogorszy tę sytuację. I jeśli ktoś na Kremlu rzeczywiście zakończył czas testowania i wszedł w fazę autentycznego typowania celów, to trzeba powiedzieć, iż swoją polityką Tusk wręcz zachęca do wybrania właśnie Polski.
Czy świat stoi dziś przed kolejną próbą sił? Gdzie kończy się prowokacja, a zaczyna wojna? 📕Sprawdź: https://t.co/mTnKeFnXHA 📖 Październikowe #NowePaństwo to spojrzenie na rzeczywistość z perspektywy geopolityki, historii i kultury. 👉 Zaprenumeruj: https://t.co/ivtsAg84TG https://t.co/gLrFzldCoU
— Nowe Państwo (@NowePanstwo) October 9, 2026