Wicepremier i prezes PSL mówił, że jego partii zależy na zdynamizowaniu prac nad projektem ustawy znoszącej dwukadencyjność w samorządach. Jak dodał, jeśli zmiana nie znajdzie poparcia, PSL wyjdzie z propozycją ograniczenia liczby kadencji dla parlamentarzystów.
Józefaciuk: „Sprawdzam!”
Na zapowiedź ludowców ironicznie zareagował poseł Marcin Józefaciuk. – PSL mnie przekonało! – napisał w mediach społecznościowych. Jak przyznał, wcześniej wahał się w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach, ale po słowach PSL opowiada się za utrzymaniem obecnych przepisów.
Poseł deklaruje, że popiera ograniczenie kadencji parlamentarzystów i ma już przygotowane propozycje przepisów. Jako sprawozdawca rozpatrywał podobną petycję w sejmowej Komisji do Spraw Petycji. Proponuje jednak limit trzech kadencji, czyli 12 lat. – Jeśli ktoś przez ponad dekadę nie potrafi zrealizować swoich obietnic, to kolejne 20 lat raczej mu nie pomoże. Sejm to nie dożywotnia posada. Mandat to służba, nie własność! – przekonuje.
Józefaciuk przyznaje, że taka zmiana wymagałaby rozwiązania kwestii konstytucyjnych. – Drogie PSL, nie szantażujcie. Składajcie! – zaapelował. – Chcieliście postraszyć posłów? Trafiliście na takiego, który mówi: sprawdzam!
PSL MNIE PRZEKONAŁO! 💪 PSL straszy, że jeśli nie zniesiemy dwukadencyjności w samorządach, to wprowadzi ją posłom i senatorom. No to STRASZCIE DALEJ! A najlepiej złóżcie projekt! Dotychczas wahałem się w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach widząc za jak i przecie. Ale PSL właśnie przekonało mnie, żeby być za utrzymaniem obecnych przepisów! Jestem ZA ograniczeniem kadencji parlamentarzystów. Nawet mam przygotowane propozycje przepisów! Jako sprawozdawca rozpatrywałem już taką petycję w Komisji do Spraw Petycji. Proponuję jednak maksymalnie TRZY KADENCJE, czyli 12 lat. Jeśli ktoś przez ponad dekadę nie potrafi zrealizować swoich obietnic, to kolejne 20 lat raczej mu nie pomoże. Sejm to nie dożywotnia posada. Mandat to służba, nie własność! Oczywiście wymaga to również rozwiązania kwestii konstytucyjnych, ale od tego jesteśmy, żeby tworzyć prawo. A zatem, drogie PSL, nie szantażujcie. Składajcie! Dzięki Wam będę przeciwnikiem zniesienia dwukadencyjności samorządowców. Bo skoro ceną ma być ograniczenie kadencji parlamentarzystów, to warto! Chcieliście postraszyć posłów? Trafiliście na takiego, który mówi: SPRAWDZAM! Tylko nie stchórzcie. 😎 #walczsercem #posel #sejm — Marcin Józefaciuk (@M_Jozefaciuk) October 11, 2026
„Według tej logiki należałoby znieść dwukadencyjność prezydenta RP”
Krytycznie o pomyśle wypowiedziała się też Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, liderka Polski 2050. Jak przyznała, polski system władzy samorządowej wymaga refleksji i być może zmian, np. wzmocnienia pozycji radnych. – Ale likwidowanie dwukadencyjności prezydentów i burmistrzów, w imię zasady: wszyscy albo nikt, jest absurdalne. Według tej logiki należałoby znieść dwukadencyjność prezydenta RP. Czego, jak rozumiem, nikt w Polsce nie chce – napisała. Dodała, że skutki takiego podejścia widać u wschodnich sąsiadów Polski.
O co chodzi w sporze?
Limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast obowiązuje od 2018 roku. Zwolennicy jego zniesienia, wśród nich PSL i wielu samorządowców, przekonują, że to wyborcy powinni decydować, kto rządzi gminą, a doświadczonych włodarzy nie należy odsuwać z mocy prawa. Ludowcy mają tu o co walczyć, bowiem obecnie ich poparcie jest niewielkie, a przez lata udało im się ugruntować pozycję w wielu gminach czy nawet województwach - jak np. w przypadku marszałka Mazowsza Adama Struzika.
Przeciwnicy zniesienia dwukadencyjności podkreślają, że limit chroni przed betonowaniem lokalnej władzy i sprzyja wymianie pokoleń w samorządach. Jak będzie? Na razie wiele wskazuje na to, że PSL będzie miało trudności ze zdobyciem większości dla swojej propozycji.